Siatkarska Liga Narodów. Bartosz Kwolek: Dla mnie to na razie jakaś bajka

- Kolejne zwycięstwa robią wrażenie. Dla mnie to na razie jakaś bajka, że w ogóle mam szansę uczestniczyć w takim przedsięwzięciu - powiedział przyjmujący reprezentacji Polski siatkarzy Bartosz Kwolek. Na zakończenie turnieju w japońskiej Osace "Biało-Czerwoni" pokonali Bułgarię 3:1 i było to ich ósme zwycięstwo w Lidze Narodów.

"Jest się z czego cieszyć. Lecimy teraz do Ameryki po kolejne zwycięstwa. Pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać z najlepszymi. Pokonaliśmy Rosję i Włochy, czyli światowy top, więc czemu mamy przegrywać z innymi? W spotkaniu z Bułgarami sprawdziły się założenia taktyczne. Wszystko, co powiedział nam trener wcześniej, miało potwierdzenie na boisku. Może nie tak, że mieliśmy mecz pod kontrolą, ale mieliśmy wszystko przygotowane i wiedzieliśmy co robić, żeby wygrać" - dodał Kwolek na antenie Polsatu Sport.

Reklama

Polacy prowadzą w tabeli i są coraz bliżej awansu do Final Six. "Nie wybiegam póki co myślami do turnieju finałowego. Cieszę się, że kolejny weekend wypadł na naszą korzyść. Wygraliśmy trzy bardzo ważne spotkania. Myślę, że jest to bardzo dobry prognostyk na przyszłość. Ciężkie podróże przed nami, również mocniejsi przeciwnicy, tak więc trzeba do samego końca zachować koncentrację i grać swoją siatkówkę. A jeżeli tak to będzie wyglądało, wierzę w to, że pojedziemy do Francji. Myślę, że faworyci są tylko na papierze. Całe te rozgrywki pokazują, że mecz meczowi nierówny. Każdy może wygrać, każdy może przegrać. Ja jadę zarówno na turniej do USA, jak i później do Australii" - stwierdził przyjmujący Orłów Bartosz Bednorz.

"Myślę, że jest dobrze, ale nie za dobrze. Możemy grać lepiej. Trener to nam cały czas powtarza. Wyczula nas na to, żebyśmy nawet jak prowadzimy, nie mieli za dużo luzu na boisku, bo to jest zgubne. Pokazały to pojedyncze akcje i sety w tym meczu. Musimy się cieszyć z tego, co jest.

- Teraz kolejny trudny turniej przed chłopakami, bo ja nie będę brał w nim udziału. Ja wrócę na mecze w Australii. Długie podróże przede mną, teraz chwila wytchnienia. Tak trener rotuje w tym roku, że każdy ma chwilę dla siebie. Oczywiście, będę musiał odwiedzić raz czy dwa siłownię, żeby utrzymać formę. Każdy z nas wie, o co walczy. Widać, że trener wie, co robi. Każdy z zawodników, który gra, jest bardzo głodny gry. Ja jestem jedynym, który wziął udział we wszystkich dotychczasowych meczach" - zaznaczył libero "Biało-Czerwonych" Paweł Zatorski.

Następnym przystankiem podopiecznych Vitala Heynena będzie Chicago (15-17 czerwca), a potem Melbourne (22-24 czerwca).


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama