Siatkarska Liga Narodów. Polska - Włochy 3:2

Polscy siatkarze pokonali w japońskiej Osace wicemistrzów olimpijskich z Rio de Janeiro Włochów 3:2 w Lidze Narodów. Podopieczni Vitala Heynena wygrali szóste spotkanie w tych rozgrywkach.

"Biało-Czerwoni" znakomicie rozpoczęli rozgrywki, które zastąpiły Ligę Światową. W Katowicach, Krakowie i Łodzi odnieśli pięć zwycięstw z rzędu. Zwycięski marsz Polaków powstrzymali Niemcy. Na zakończenie turnieju w Atlas Arenie pokonali podopiecznych Vitala Heynena 3:1. Z Łodzi Orły wyruszyły na tournee po trzech kontynentach. Pierwszym przystankiem jest japońska Osaka.

W składzie Polaków nie ma kapitana Michała Kubiaka, który w LN już nie zagra. 30-letni przyjmujący potrzebuje odpoczynku, a także zmaga się z przewlekłym zapaleniem spojówek oraz zwyrodnieniem obwodowym siatkówki. Funkcję kapitana przejął po nim Mateusz Bieniek. W Osace nie zobaczymy także Bartosza Kurka, Grzegorza Łomacza, Jakuba Kochanowskiego i Macieja Muzaja. Ich miejsce zajęli: Bartosz Bednorz, Łukasz Kaczmarek, Marcin Komenda, Bartłomiej Lemański i Damian Schulz.

Reklama

Włosi po dwóch turniejach mieli na koncie cztery zwycięstwa i dwie porażki. Przeciwko Polakom zagrali bez swoich gwiazd - Osmany'ego Juantoreny i Ivana Zaytseva.

Początek spotkania był bardzo dobry w wykonaniu Polaków. Mimo kłopotów w przyjęciu nasi siatkarze błyszczeli na siatce. Najpierw skuteczny w ataku był Artur Szalpuk. W następnych akcjach rolę przejął Łukasz Kaczmarek. Do tego "Biało-Czerwoni" dołożyli blok. Piotr Nowakowski w pojedynkę zatrzymał Daniele Mazzone i na pierwszą przerwę techniczną Orły schodziły z trzema punktami przewagi (8:5). Podopieczni Heynena czujnie grali przy siatce. Często ustawiali podwójną lub nawet potrójną "ścianę". Z tym Włosi nie mogli sobie poradzić. Polacy albo zdobywali bezpośrednio punkty blokiem albo tak osłabiali siłę ataku rywali, że obrońcy mogli bez większego trudu podbić piłkę. Kontry w wykonaniu liderów LN były wręcz zabójcze. Dzięki temu na drugiej przerwie technicznej prowadziliśmy 16:11. Potem było jeszcze lepiej. Po ataku Szalpuka "Biało-Czerwoni" odskoczyli na siedem punktów (21:14). Stało się jasne, że w tej partii nic złego nie może się przytrafić. I tak też było. Polacy kontrolowali wydarzenia na boisku i wygrali pewnie 25:17. Warto odnotować debiut w reprezentacji Marcina Komendy, który pojawił się w końcówce na boisku.

Włosi to jednak Włosi. Nawet bez Juantoreny i Zaytseva potrafią być niezwykle groźni. Drugą odsłonę rozpoczęli z animuszem, a w nasze szeregi wkradł się chaos, co z zimną krwią wykorzystali rywale. Spadła też wysoka skuteczność w ataku. Kaczmarek nie skończył trzech akcji z rzędu i Włosi prowadzili wówczas 10:5. Kiepską serię Orłów przerwał w końcu Nowakowski z krótkiej. "Biało-Czerwoni" odrobili część strat blokiem. W roli głównej wystąpił Mateusz Bieniek (9:12). Błyskawicznie zareagował trener Włochów Gianlorenzo Blengini, który wziął czas. Po powrocie na boisko Gabriele Nelli huknął jak a armaty, a następnie z dobrej strony pokazał się Filippo Lanza i znów rywale mieli bezpieczną przewagę (16:12).

Polacy grali falami. Zbliżali się do rywali na dwa "oczka", by za chwilę znów tracić spory dystans. Kiedy Szalpuk nie poradził sobie z zagrywką Daniele Mazzone, Włosi mieli już pięć punktów przewagi (21:16). Jeszcze cień nadziei pojawił się, kiedy Fabian Drzyzga zablokował Lanzę (21:23). Ten doświadczony przyjmujący zrehabilitował się w kolejnej akcji dając swojej drużynie setbola (24:21). Błąd Bartosza Kwolka zakończył drugiego seta, którego Włosi wygrali 25:21.

W przegranym drugim secie Polacy nie robili krzywdy rywalom zagrywką. Kaczmarek postanowił to zmienić na początku trzeciego. Serwował mocno, celnie i przyniosło to efekty (3:1). Włosi szybko doprowadzili do remisu (4:4). Jeszcze przed przerwą techniczną z bardzo dobrej strony pokazał się Kwolek. Nasz młody przyjmujący zablokował Nellego, a następnie pięknie skończył kontrę (8:5).

"Biało-Czerwoni" złapali wiatr w żagle. Bardzo dobrze radzili sobie nasi środkowi - Nowakowski i Bieniek, wysoką dyspozycję prezentował Szalpuk. Mądrze grę naszego zespołu prowadził Drzyzga. Polacy unikali błędów, które coraz częściej popełniali Włosi. W ataku mylili się Lanza, Nelli i Simone Parodi. Przewaga naszego zespołu wynosiła już osiem punktów (20:12). Dominacja Orłów nie podlegała żadnej dyskusji. Setbola Polacy mieli po efektownym ataku z krótkiej Bieńka. Simone Anzani popsuł zagrywkę i było po secie (25:17).

Włosi nie zamierzali się poddać, a my nie potrafiliśmy utrzymać poziomu gry z trzeciej partii. Słaby fragment przytrafił się Polakom na wstępie rywalizacji w czwartym secie. Nowakowski pomylił się z krótkiej, dwukrotnie Lanza zaskoczył Pawła Zatorskiego zagrywką. W jednym ustawieniu straciliśmy kilka punktów z rzędu. Heynen w krótkim odstępie czasu wykorzystał dwie przysługujące mu przerwy. Siatkarze Blenginiego wypracowali sobie pięć punktów przewagi (11:5).

Polacy ruszyli w pościg, kiedy na boisku pojawili się Komenda, Damian Schulz i Bartosz Bednorz. Ta trójka "pociągnęła" grę Orłów. Pomocną dłoń wyciągnął jeszcze Lanza, który dwa razy z rzędu przestrzelił, co wywołało irytację u trenera. Trudno się dziwić, bo "Biało-Czerwoni" odrobili straty (16:16). Od tego momentu trwała zażarta walka, a kulminacja nastąpiła w końcówce, gdzie sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Nasi siatkarze mieli dwie piłki meczowe, ale ich nie wykorzystali. W końcu szalę na korzyść Włochów przechylił Nelli (31:29).

Tie-break lepiej rozpoczęli aktualni mistrzowie świata. Szalpuk znakomicie zaatakował po mocnym skosie, a potem zagrywką celował w Lanzę, który był już tak zmęczony, że popełniał błąd za błędem (5:2). Przejście Włosi zawdzięczali Nellemu. To właśnie ten zawodnik sprawił, że rywale doprowadzili do remisu 6:6. Na szczęście odpowiedział Kaczmarek. W końcu też Orły zatrzymały Nellego i zmiana stron boiska odbyła się przy prowadzeniu naszego zespołu 8:6. W kluczowym momencie zadziałał blok, który dał nam przewagę 12:8. Takiej szansy "Biało-Czerwoni" nie zmarnowali. Piątego seta wygrali 15:10 i cały mecz 3:2.

W sobotę rywalami Polaków będą gospodarze Japończycy (początek meczu o godz. 9.10), a nad ranem polskiego czasu (godz. 4.10), po drugiej stronie siatki staną Bułgarzy.

Do turnieju finałowego LN, który odbędzie się w dniach 4-8 lipca na stadionie piłkarskim w Lille, zakwalifikuje się pięć czołowych drużyn fazy interkontynentalnej. Stawkę, jako gospodarze, uzupełnią Francuzi.

Polska - Włochy 3:2 (25:17, 21:25, 25:17, 29:31, 15:10)

Polska: Piotr Nowakowski, Łukasz Kaczmarek, Artur Szalpuk, Fabian Drzyzga, Bartosz Kwolek, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (libero) oraz Marcin Komenda, Damian Schulz, Bartosz Bednorz

Włochy: Luigi Randazzo, Simone Giannelli, Daniele Mazzone, Filipp Lanza, Simone Anzani, Gabriele Nelli, Salvatore Rossini (libero) oraz Simone Parodi, Giulio Sabbi, Luca Spirito, Fabio Balaso (libero), Davide Candellaro

Sędziowali: Nasr Shaaban (Egipt) oraz Hamid Alrousi (Zjednoczone Emiraty Arabskie)

Robert Kopeć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje