Siatkarska Liga Narodów. Vital Heynen: Już jedno zwycięstwo w Lille byłoby jak cud

Trener polskich siatkarz Vital Heynen zaznaczył, że nie jest zaskoczony, iż jego podopieczni przegrali oba spotkania grupowe w turnieju finałowym Ligi Narodów w Lille, ponieważ mieli bardzo wymagających rywali. "Już jedno zwycięstwo byłoby jak cud" - ocenił.

"Biało-Czerwoni" na początek rywalizacji w grupie B Final Six przegrali w środę z mistrzami Europy Rosjanami 1:3. Dzień później ulegli brązowym medalistom igrzysk w Rio de Janeiro Amerykanom 0:3 i tym samym stracili szanse na awans do półfinału.

Reklama

Heynen do dziennikarzy przyszedł po dłuższej chwili, gdy zakończył rozmowę z zawodnikami w szatni.

"Przedstawiłem zawodnikom spokojnie, w normalny sposób, moje wnioski z tego meczu i całego turnieju. To, co się wydarzyło, było normalne, gdy weźmiesz pod uwagę, że jedziesz na turniej i grasz z dwiema najlepszymi ekipami fazy interkontynentalnej, czyli Rosją i USA, które dodatkowo przyjechały wzmocnione w porównaniu ze składami z pierwszej części rozgrywek. "Sborna" była wzmocniona Maksymem Michajłowem i Artiomem Wolwiczem, a Amerykanie przywieźli Taylora Sandera. U nas zaś Mateusz Bieniek miał kłopoty ze zdrowiem i nie było sensu ryzykować jego grą. Trudno oczekiwać w takiej sytuacji, że łatwo pokonamy takich rywali. Logiczne jest, że skoro brakuje w naszym składzie kilku ważnych zawodników, a przeciwnicy są w najmocniejszych zestawieniach, to każda wygrana byłaby czymś niezwykłym. Już jedno zwycięstwo byłoby jak cud" - argumentował Belg.

Wskazał na różnicę w poziomie indywidualnym prezentowanym przez jego podopiecznych i gwiazdy Rosji oraz Stanów Zjednoczonych.

"Nie mogę powiedzieć, że jestem zaskoczony, iż mieliśmy problemy z najmocniejszymi rywalami. Którzy z moich siatkarzy grających przeciwko USA, występują w czołowych klubach? A po drugiej stronie byli zawodnicy jakich drużyn? Lube, Modena, Zenit Kazań. Bądźmy realistami" - zaapelował.

Trener "Biało-Czerwonych" od początku rozgrywek rotował mocno składem i przy okazji każdego meczu dokonywał zmian. LN jego drużyna zaczęła od serii pięciu zwycięstw, ale potem było gorzej.

"Wiele razy wyjaśniałem moje podejście do LN i ograniczenia, jakie mamy. Chcielibyśmy utrzymać poziom z fazy interkontynentalnej, ale Final Six to zupełnie inna sprawa i trzeba się liczyć z tym, że nie wszystko się uda" - podsumował.

Liderem polskiego zespołu w środowym pojedynku ze "Sborną" był Bartosz Kurek. Heynen, przy kłopotach swoich podopiecznych w spotkaniu z USA, nie zdecydował się jednak na wprowadzenie zawodnika Stoczni Szczecin.

"Przez ileś tygodni pytano mnie "dlaczego Kurek nie gra?", dziś "dlaczego nie zagrał?". Mamy kilku atakujących, którzy prezentują wyrównany poziom i nie potrafię wskazać, który jest najlepszy" - podkreślił.

Teraz "Biało-Czerwoni" dostaną ponad trzy tygodnie, po czym rozpoczną przygotowania do najważniejszej imprezy sezonu - wrześniowych mistrzostw świata. Belg zapowiedział, że do Zakopanego, gdzie odbędzie się pierwszy obóz, zaprosi już wąskie, 15-osobowe grono. Na mundial zabierze 14 zawodników.

"Nie powołam więcej siatkarzy, bo musimy już budować ducha drużyny. Kiedy podejmę decyzję co do powołań? Wkrótce. Muszę porozmawiać ze swoim sztabem i przemyśleć to jeszcze" - zaznaczył.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje