Vital Heynen zamierza pytać siatkarzy o sprawy osobiste

Nowy trener reprezentacji Polski Vital Heynen jak najszybciej zamierza dobrze poznać swoich siatkarzy, wypytując ich m.in. o sprawy osobiste i nie obawia się, że ktoś może to źle odebrać. - Zawsze mam bardzo dobry kontakt z zawodnikami - powiedział Belg.

Heynen, który w czwartek rozpoczął w Spale pierwsze zgrupowanie w roli szkoleniowca "Biało-Czerwonych", słynie z niekonwencjonalnych metod treningowych oraz ekscentrycznych zachowań. Siatkarze, którzy z nim w przeszłości pracowali, wiedzą, że interesuje się także sprawami prywatnymi swoich podopiecznych.

Reklama

- Dotychczas, gdy trwał jeszcze sezon ligowy, nie miałem na to zbyt wiele czasu, ale teraz zamierzam to nadrobić. Wypytuję nie tylko o formę i zdrowie, ale także o życiowe sprawy zawodników. Jeśli mają jakieś kłopoty, to te same nie znikną. Dlatego będę ich często podpytywał. Jeśli tylko będę umiał, to postaram się im pomóc. Myślę, że moja praca polegać ma właśnie na tym, by pomagać tej drużynie, a nie sprawiać, by zawodnicy dusili takie sprawy w sobie - argumentował.

Sam nie odczuwa, by w jego zaangażowane podejście było czymś nietypowym jak na szkoleniowca seniorskiej reprezentacji.

- Nie wiem, czy jestem przez to dla nich jak ojciec lub wujek. Jestem sobą. Ja po prostu lubię pomagać ludziom i kiedy tylko mogę, robię to. Jeśli pani miałaby problem i do mnie przyszła, to także postarałbym się pomóc - zadeklarował Belg.

Jednym z sukcesów Heynena na tym tle jest zeswatanie niemieckiej pary siatkarskiej Christiana Fromma i Maren Brinker w czasie, kiedy prowadził męską reprezentację tego kraju.

W maju 2015 roku napisał na Twitterze: "Problem dnia: wszyscy zawodnicy w drużynie narodowej mają dziewczynę z wyjątkiem jednego: Christiana Fromma. Jest miły i uprzejmy. Ktoś może mi pomóc?". Trzy miesiące później pochwalił się w sieci z udanego zakończenia swojej misji, a dwa lata później Fromm i Brinker wzięli ślub. 49-letni trener podkreślił, że nigdy jeszcze nie zdarzyło się, by ktoś powiedział mu, iż za bardzo angażuje się w sprawy prywatne swoich graczy.

- Wydaje mi się, że zawsze mam bardzo dobry kontakt ze swoimi zawodnikami. Oczywiście, na to potrzeba trochę czasu. Na początku to dla nich trochę dziwne, ale potem łapią, że po prostu staram się im pomóc. Jeśli tego nie potrzebują, to nie ma sprawy. Ale jeśli tylko któryś przyjdzie do mnie z problemem, to postaram się znaleźć rozwiązanie - zapewnił.

Jak dodał, trudno mu na razie powiedzieć, jak będzie wyglądał proces budowania porozumienia z polskimi siatkarzami.

- Ja od początku jestem otwarty. Zobaczymy, jak bardzo oni będą - skwitował z uśmiechem.

Belg słynie z ekspresyjnego zachowania i potwierdził to już podczas pierwszych zajęć. Żywo komentował prawie każdą akcję swoich podopiecznych, pokrzykiwał na nich, rugał, gestykulował oraz wbiegał na boisko podczas wymian. Później jednak pojawił się także śmiech.

- Nigdy nie kryję emocji. Na moich treningach jak najbardziej jest czas na żarty. Lubię się uśmiechać każdego dnia, właściwie w każdym momencie dnia - podkreślił.

Słynie z tego, że jest osobą ambitną, która z trudem przyjmuje porażki. W rozpoczynającej się pod koniec maja Lidze Narodów zamierza dać szansę wielu zawodnikom, w tym kilku młodym, bez ogrania na arenie międzynarodowej w seniorskiej rywalizacji. Ma świadomość, że przez to będzie trudniej o zwycięstwa, ale nie zamierza zmieniać swojego nastawienia.

- W sporcie to chyba normalne, że zawsze chce się wygrywać. Nigdy nie spotkałem się z opinią, by to było zbyt ambitne. Będziemy często rotować składem, więc nie będzie łatwo i mamy tego świadomość. Zobaczymy, czego będziemy w stanie dokonać. Oczywiście, dobrze, że mam takiego zawodnika jak Michał Kubiak, ale tacy młodzi chłopcy jak Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek czy Aleksander Śliwka muszą zdobywać doświadczenie. Tego się nie da zrobić inaczej, muszą grać - przekonywał.

Większość powołanych ćwiczy już pod okiem szkoleniowca w Spale. Tymczasem dwóch kadrowiczów z ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle - Paweł Zatorski i Mateusz Bieniek - w niedzielne popołudnie rozegra jeszcze ostatni mecz w sezonie klubowym.

- Rozmawiałem z obydwoma i po powrocie z Final Four Ligi Mistrzów dostaną trochę czasu na odpoczynek. Paweł będzie miał ponad tydzień wolnego, a Mateusz jeszcze więcej. On dołączy do nas za około dwa tygodnie - poinformował Heynen.

Agnieszka Niedziałek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje