Babiarz: Marzymy, aby Stoch obronił jedno złoto z Soczi

Trzy konkursy w skokach narciarskich, biegi z udziałem Justyny Kowalczyk, a także występy łyżwiarzy szybkich - to zdaniem cenionego komentatora TVP Przemysława Babiarza największe szanse Polaków na medale podczas IO w Pjongczangu.

- Czeka nas bardzo obfity sportowy rok 2018 - powiedział dziennikarz, komentator sportowy Przemysław Babiarz. Jak wyliczał będą: "igrzyska zimowe w Pjongczangu, mistrzostwa świata w piłce nożnej, do tego wiele wydarzeń, również lekkoatletycznych, a we wrześniu jeszcze mistrzostwa świata siatkarzy".

Reklama

"My naturalnie skupiamy się na naszych szansach na medale" - powiedział dziennikarz sportowy Przemysław Babiarz, odnosząc się do igrzysk zimowych w Pjongczangu, które mają się odbyć 9 - 25 lutego 2018.

Jak przypominał, podczas dwóch ostatnich igrzysk - w Soczi i w Vancouver, Polska zdobyła po sześć medali, a "to jest takie ponad normatywne troszkę jak na historię polskich występów na igrzyskach olimpijskich". Dodał, że obawia się, że w końcu przyjdą igrzyska, w których zdobędziemy mniej medali.

"Na pewno we wszystkich trzech konkursach skoków, czyli dwóch indywidualnych i jednym drużynowym, polscy skoczkowie mają szanse na medale" - podkreślił Babiarz i dodał, że "marzymy, żeby Kamil Stoch obronił to jedno złoto, które zdobył w Soczi".

Jego zdaniem szanse medalowe mają też nasi łyżwiarze szybcy oraz Justyna Kowalczyk. "Ona nie powiedziała ostatniego słowa; wprawdzie ta Justyna z ostatnich dwóch sezonów, to nie jest tamta  Justyna sprzed Soczi, która nawet ze złamaną kością stopy potrafiła zdobyć złoto, ale ja bym jej nie skreślał" - powiedział komentator.

W jego ocenie największą, jeśli chodzi o zainteresowanie widzów, imprezą całego 2018 r. będą mistrzostwa świata w piłce nożnej, "w których zagramy po dłuższej przerwie, po dwunastu latach, są to nasze ósme piłkarskie finały świata".

Jak zaznaczał komentator, już znamy naszych rywali, z którymi zagramy: "Wiemy, że 19.06 z Senegalem, 24.06 z Kolumbią, że 28.06 z Japonią, no i mamy nadzieję, że oprócz tych trzech meczów zagramy czwarty, może i piąty, chociaż prawdą jest, że w jednej ósmej finału czyha na nas ktoś z dwójki: Anglia czy Belgia". I wyjaśniał: "Jak byśmy przeszli i tę zaporę to gdzieś tam na kolizyjnym kursie pojawią się Brazylia i Niemcy, ale jak chce się osiągnąć wielki sukces, to trzeba wygrywać i z tymi mocnymi".

Z kolei w sierpniu odbędą się mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Komentator przypomniał, że podczas ostatnich mistrzostw dwa lata temu w Amsterdamie, odnieśliśmy wielki sukces: "Sześć złotych medali, zwycięstwo w klasyfikacji generalnej". Jak dodał: "Te mistrzostwa, które są w latach nieolimpijskich, są dla mnie odrobinę bardziej prestiżowe, a więc czekają nas te odrobinę bardziej prestiżowe".

Zdaniem Babiarza, także miejsce tej sportowej imprezy jest sprzyjające. "Ja przypomnę 2009 rok i mistrzostwa świata w Berlinie, które były dla nas świetne, kiedy Anita Włodarczyk osiągała rekord świata i złoty medal, jak skakała wspaniale Ania Rogowska". I przewidywał: "Anita może zdobyć swój kolejny złoty medal, a do tego dochodzi Paweł Fajdek, a do tego dochodzą inni - słowem liczę  na to, że polscy lekkoatleci nam dużo dobrego, dużo radości dostarczą w Berlinie".

"No i jeszcze na deser, a może nie na deser, może na kolejne danie główne, będą mistrzostwa świata siatkarzy we wrześniu" - powiedział Babiarz. Jak podsumował: "Bronimy tytułu mistrzów świata, wywalczonego cztery lata temu. Polsce nigdy nie udało się obronić takiego tytułu mistrza świata w grze zespołowej, w związku z czym, byłoby to coś wyjątkowego".

Katarzyna Szydłowska-Greszta, Krzysztof Cołoszyński

Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Babiarz | Justyna Kowalczyk | Kamil Stoch

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje