Kamil Stoch 31. w Wiśle. "Dostałem kopa w tyłek"

Kamil Stoch rozczarował siebie i tysiące kibiców na trybunach, zajmując 31. miejsce w konkursie letniej Grand Prix w Wiśle. Wygrał Dawid Kubacki przed Maciejem Kotem. - Przykra sytuacja. Dostałem kopa w tyłek - mówił zaraz po nieudanym skoku Stoch.

Stoch fatalnie spóźnił odbicie i doleciał tylko do 119. metra. Do awansu do serii finałowej zabrakło mu 0,2 punktu. Skończył rywalizację już po pierwszym skoku.

Reklama

- Jest dużo goryczy. To bardzo przykra sytuacja, ale z drugiej strony świat się nie kończy, nie wali. Mam jeszcze sporo pracy przed sobą, żeby ustabilizować formę i pomału będę dalej walczył - powiedział nasz znakomity skoczek.

Co było przyczyną nieudanego skoku?

- Cała energia poszła w próżnię zamiast trafić w próg. Wyleciałem dwa metry niżej od tego, jak powinienem wylecieć - tłumaczył Stoch.

Jak podsumował cały weekend skoków w Wiśle?

- Z Wisły wyjeżdżam z mieszanymi uczuciami. W piątek byłem częścią drużyny, która wygrała zawody. To było bardzo pozytywne. Natomiast dziś dostałem trochę kopa w tyłek, żeby nie trzymać głowy za wysoko. Przyjmuję to jako lekcję, jako dodatkową motywację do dalszej pracy - powiedział.

- Nie ma co rozpaczać. Takie sytuacje się zdarzają i trudno - podsumował Stoch.

Z Wisły Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | skoki narciarskie | letnia grand prix

Reklama

Reklama

Reklama