Kamil Stoch oddał nagrodę finansową za złoto igrzysk olimpijskich w Pjongczangu

W sobotę w siedzibie PKOl odbyła się uroczysta gala, na której podsumowano zimowe igrzyska w Pjongczangu. Swoją obecnością uświetnił ją prezydent Andrzej Duda. "Dziękuję, że mogłem dotknąć olimpijskiego medalu" - zwrócił się do skoczków narciarskich. Wszystkich zaskoczył trzykrotny mistrz olimpijski Kamil Stoch, który zdecydował się oddać czek na 120 tysięcy złotych do podziału członkom sztabu współpracującego ze skoczkami.

"Biało-czerwoni" w lutym w Korei Południowej zdobyli dwa medale w skokach narciarskich. Na dużym obiekcie indywidualnie najlepszy był Kamil Stoch, a z kolegami z drużyny stanął jeszcze na najniższym stopniu podium.

Reklama

"Są malkontenci, którzy narzekają, że były tylko dwa medale. Ja musiałem czekać 30 lat na medal Polaka na zimowych igrzyskach. Kiedy złoty w Sapporo w 1972 roku zdobył Wojciech Fortuna mnie jeszcze nie było na świecie. Po następny dopiero w 2002 roku sięgnął Adam Małysz, którego bardzo serdecznie pozdrawiam" - podkreślił prezydent.

"Trzeba pamiętać, że tylko dwa razy w historii zdarzyło się, że zdobywaliśmy więcej niż dwa medale. Być może oczekiwania były większe, ale przed igrzyskami było wiadomo, że z naszych sportowców tylko skoczkowie zaliczają się do grona faworytów i oni nie zawiedli" - dodał prezes PKOl Andrzej Kraśnicki.

Duda za wysiłek podziękował wszystkim sportowcom i podkreślił, że ich triumfy zawsze są zasługą także osób współpracujących z zawodnikami.

"Bez każdej z nich sukces nie byłby możliwy. Dzięki państwa codziennemu wysiłkowy, morderczemu treningowi, także i ja wraz z małżonką mogliśmy odetchnąć powietrzem igrzysk olimpijskich. Jestem za to państwu ogromnie z całego serca wdzięczny. Myślę, że tak jak i wszyscy moi rodacy, którzy z zapartym tchem obserwują na igrzyskach efekty tej pracy" - powiedział prezydent.

Zapowiedział również dołożenie wszelkich starań, aby w Polsce były warunki do wychowywania kolejnych mistrzów.

"Jestem z całą pewnością przekonany, że medali będzie coraz więcej. To nasze obowiązki, polityków, pana ministra sportu, aby powstawały nowe obiekty sportowe, żeby było gdzie trenować. Będziemy czynili wszystko w tym kierunku" - podkreślił Duda.

Gala rozpoczęła się od odsłonięcia przez skoczków replik ich medali w Muzeum Sportu. Później m.in. odebrali symboliczne czeki od PKOl za wywalczone krążki. Za brązowy w konkursie drużynowym otrzymali po 37 500 zł, a Stoch za indywidualny triumf aż 120 000.

Trzykrotny mistrz olimpijski ten większy czek zdecydował oddać do podziału członkom sztabu współpracującego ze skoczkami.

"Taki dzień, to świetna okazja, aby docenić również tych, których na co dzień nie widać. Dziękuję wam za wszystko" - powiedział Stoch.

Za sukcesy podopiecznych nagrody finansowe otrzymał także trener Stefan Horngacher - 20 000 za medal drużyny i 60 000 za triumf Stocha.

"Skoki są skomplikowaną dyscypliną sportu i na sukces w nich składa się wiele elementów. Pracy nie tylko na samej skoczni, ale również wsparcia całego sztabu złożonego z profesjonalistów" - podkreślił austriacki szkoleniowiec.

"Poprzez wasze sukcesy, medale trafiliście do panteonu wielkich Polaków. Jesteście naszymi fantastycznymi ambasadorami. Dostarczacie nam mnóstwo emocji, wzruszeń i bardzo za to wszystko dziękuję. Cała Polska wierzy w was, ufa wam i trzyma za was kciuki" - zwrócił się do skoczków oraz Horngachera minister sportu i turystyki Witold Bańka.

Podczas gali zaprezentowano także okolicznościowy znaczek przygotowany przez Pocztę Polską. Znajdują się na nim twarz Stocha, sylwetka skoczka w locie i napis "Mistrz Kamil Stoch". W jego opracowywaniu udział miała żona mistrza olimpijskiego - Ewa Bilan-Stoch.

Reklama

Reklama

Reklama