Kamil Stoch popularniejszy od Roberta Lewandowskiego

„Sueddeutsche Zeitung” przekonuje w bardzo pochlebnym artykule na temat Kamila Stocha, że jest on popularniejszy w Polsce nawet od Roberta Lewandowskiego.

Stoch miał znakomity start w 66. Turnieju Czterech Skoczni. Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi wygrał dwa pierwsze konkursy i w tym prestiżowym cyklu o niecałe siedem metrów wyprzedza lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Richarda Freitaga.

Reklama

„30-latek to bohater narodowy w Polsce, nawet popularniejszy od Roberta Lewandowskiego z Bayernu. Skoki narciarskie przyciągają w Polsce masy” – przekonuje „Sueddeutsche Zeitung”.

„Fenomen dało się zauważyć zaraz po ceremonii wręczenia nagród na Stadionie Olimpijskim w Garmisch-Partenkirchen. Stoch stał niemal pół godziny na mrozie i dawał autografy na wszystkim, co zostało mu podsunięte. Polscy kibice wybrali się w długą podróż, by oglądać w Górnej Bawarii skoki swojego bohatera” – czytamy.

"Niestety, wszystkich nie uszczęśliwię (podpisem), ale spełnię prośbę przynajmniej niektórych" – gazeta cytuje polskiego mistrza i zaznacza, że ten tłumaczył się „niemal przepraszająco”.

„Selfie ze Stochem jest sporo warte. A uwaga fanów tylko się zwiększy, jeśli zawodnik z Zakopanego (dokładnie z Zębu – red.) wygra dwa kolejne konkursy Turnieju Czterech Skoczni w czwartek w Innsbrucku i w sobotę w Bischofshofen. Jeśli mu się uda zostanie dopiero drugim skoczkiem w historii, który tego dokonał, po Svenie Hannawaldzie” – zauważa dziennik.

- Chcę temu zapobiec – stwierdził Freitag po konkursie noworocznym. Reprezentant gospodarzy w dwóch pierwszych występach w TCS zajmował miejsce bezpośrednio za Stochem.

„Polski skoczek znów był (w poniedziałek) trochę mocniejszy, odporny na deszcz i porywisty wiatr, kiedy to się liczyło” – gazeta chwali Stocha i dodaje, że Freitag pocieszał się, mówiąc, „że nikt nie jest niepokonany”. - Ale Kamil jest w tym momencie bardzo, bardzo mocny. Nie zostawia nikomu miejsca na błąd – zaznaczył Freitag.

„Sueddeutsche Zeitung” pisze ponadto, że nawet trener Niemców Werner Schuster wypowiada się na temat Stoch tak, „jakby był jednym z tych polskich kibiców z biało-czerwonymi flagami”. - To bezlitosny zabójca – ocenił Werner.

„To największy komplement, jaki może wygłosić trener. Stoch ma tę rzadką zdolność, cechującą wielkich sportowców, sportowców jak Roger Federer czy Marcel Hirscher, że jest najsilniejszy wtedy, kiedy przychodzi do zdobywania ważnych trofeów” – podsumowuje niemiecka gazeta.

kip

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | Turniej Czterech Skoczni

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje