Kamil Stoch: Trofeum to tylko i aż symbol

W głowie mistrza olimpijskiego z Pjongczangu i zwycięzcy klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2017/18 Kamila Stocha tli się pomysł, co zrobić z kolekcją okazałych trofeów. Póki co mistrz z Zębu, co może zaskoczyć wielu kibiców, bez szczególnej majestatyczności traktuje bogaty zbiór pucharów.

Najbardziej utytułowany polski skoczek narciarski w historii w minionym sezonie znów czarował formą, prezentując równą dyspozycję od początku do końca sezonu. W efekcie powiększył swój dorobek o kolejne zdobycze.

Reklama

Multimedalista Stoch wywalczył niemal wszystko, co było do zdobycia. W Pjongczangu sięgnął po trzeci w karierze złoty medal igrzysk olimpijskich, a z drużyną cieszył się z trzeciego miejsca na podium. Ponadto wywalczył srebro na MŚ w lotach narciarskich, w fenomenalnym stylu wygrał Turniej Czterech Skoczni (jako drugi skoczek w historii triumfując we wszystkich zawodach), nie dał szans rywalom w cyklach Willingen Five, Planica 7 oraz Raw Air.

Od tych sukcesów może przewrócić się w głowie, ale nie Kamilowi Stochowi, który nadal twardo stąpa po ziemi. Więcej, stać go na takie gesty, jak ten, gdy zdecydował się przekazać czek na 120 tysięcy złotych za złoto olimpijskie do podziału członkom sztabu współpracującego ze skoczkami.

Jeśli ktoś sądził, że to już ten moment w karierze, gdy Stoch zacznie sycić wzrok oglądaniem półek uginających się pod ciężarem pucharów, pater i wazonów, był w wielkim błędzie. Wielki następca Adama Małysza ciągle jest głodny kolejnych zwycięstw, o czym świadczą słowa wypowiedziane podczas audycji "Myślidziecka 3/5/7" w Programie 3 Polskiego Radia, prowadzonej przez Katarzynę Stoparczyk.

Gdzie stanęła Kryształowa Kula za sezon 2017/2018? - padło pytanie.

- W skrzynce. Nie stoi, tylko leży. Po co mam ją wyciągać? Nie mam potrzeby mycia swoich trofeów, polerowania ich, patrzenia i zazdroszczenia samemu sobie. Trodea są i na razie leżą w jakichś skrzyniach i pudełkach. Mam nadzieję, że kiedyś, w porozumieniu z jakąś instytucją, uda mi się otworzyć jakąś galerię. Coś, gdzie te trofea będą mogły sprawić komuś radość i satysfakcję z tego, że przyjdzie w to miejsce i je poogląda. Dla mnie najważniejsza jest sama świadomość tego, co zdobyłem i w jaki sposób to zdobyłem. A samo trofeum to tylko i aż symbol. Najważniejszy jest widok tego, co jest w domu, a w domu jest miłość i szczęście - stwierdził zawodnik klubu KS Eve-nement Zakopane.

Stoch i spółka, nadal pod wodzą architekta sukcesów naszej kadry trenera Stefana Horngachera, już budują formę do kolejnego cyklu.

Zmagania tradycyjnie rozpoczną się od zawodów Letniej Grand Prix, które zostaną zainaugurowane w Wiśle. Konkurs drużynowy odbędzie się 21 lipca, a dzień później indywidualny.

Z kolei zimowy Puchar Świata 2018/2019 również rozpocznie się w Wiśle, w dniach 17-18 listopada.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje