Kruczek: Bronienie czegokolwiek to jest najgorsze rozwiązanie

W sobotę w niemieckim Klingenthal zostanie rozegrany pierwszy w tym roku konkurs skoków narciarskich, zaliczany do klasyfikacji Pucharu Świata. Sezon zainauguruje konkurs drużynowy. W niedzielę na tym samym obiekcie skoczkowie będą rywalizować indywidualnie. Już dziś o 18 odbędą się kwalifikacje do tego konkursu. Z trenerem kadry Łukaszem Kruczkiem rozmawiał Tomasz Zimoch.

Kamil Stoch obroni Puchar Świata? Dyskutuj na forum!

Reklama

Kruczek zabrał ze sobą do Niemiec siedmiu skoczków - Kamila Stocha, Piotra Żyłę, Macieja Kota, Dawida Kubackiego, Jana Ziobrę, Bartłomieja Kłuska i Stefana Hulę.

Tomasz Zimoch: Widzę nowe kolory w strojach polskiej kadry skoczków narciarskich...

Łukasz Kruczek: - Czemu? Niebieskie znam już od dawna.

Ale jest i żółty. A żółty to kolor lidera.

- O kurczę, nigdy bym tak do tego nie podszedł. No dobrze, niech tak będzie. Skojarzenia mogą być różne. Mi się to kojarzy z niepraktycznym kolorem.

Jeśli chodzi o stroje - co rok coś nowego.

- Zawsze coś nowego jest, to jest taki postęp, który pędzi. Żyjemy w takich czasach, że nie ma nic stałego.

Najważniejsze jest jednak to, co w nogach, w sercu i głowie zawodników.

- Kolejność mogłaby być odwrotna. W głowie, w sercu i w nogach.

To jak, mamy tego lidera i będziemy bronić tej żółtej koszulki?


- Nie będziemy nic bronić, wychodzimy z założenia, że trzeba atakować.

Krótko, równoważnikami zdań. Czyli trener Łukasz Kruczek w formie.

- Ja może tak, nawet jestem pewny. Myślę, że i zawodnicy są dobrze przygotowani. A przede wszystkim bardzo spokojni przed kolejnym sezonem.

Ćwiczyliście za granicą.

- Hinzenbach, Obersdorf - skocznie z torami lodowymi. To było, można powiedzieć, nieco skopiowane z zeszłego roku. Trochę nas zima postraszyła w pewnym momencie, ale to wszystko przebiegło fajnie. Pogoda nam dopisywała, dopisywali też koledzy na skoczni. A to też jest istotne, żeby w tym ostatnim okresie mieć styczność z rywalami, z którymi będziemy rywalizować w kolejnych kilku miesiącach. Spotkaliśmy się z Austriakami, z Czechami, z Niemcami, ze Słoweńcami. Także trzy czwarte Pucharu Świata, można powiedzieć, już za nami. Teraz trochę się oszczędzać, złapać świeżości, dopasować sprzęt, na którym zawodnicy będą startować w tych pierwszych zawodach...

To porównując dyspozycję innych, jak wygląda kadra Polski?

- Rożnie, nie można jeszcze wiele wnioskować. To jest taki okres, kiedy zawodnicy zaczynają testować sprzęt zimowy. W momencie, kiedy zawodnik przechodzi na sprzęt zimowy, choćby na jeden, dwa skoki, od razu zaczyna skakać o te piętnaście, dwadzieścia metrów dalej. A nie zawsze był czas i możliwości jaki ten sprzęt mają konkurenci, ale wygląda na to, że jest w porządku.

A zimy nie widać...

- Nie musi być. W przeszłości już takie rzeczy widzieliśmy, szczególnie podczas początku zawodów, że teraz nawet przysłowiowy dwudziestostopniowy upał w listopadzie nas nie zaskoczy.

Czy ten sezon będzie inny?

- Każdy jest inny. Nie ma sezonów, które da się powtórzyć. Do każdego trzeba wystartować z poziomu zero i podchodzić do tego w ten sam sposób. Nie da się bazować na tym, co się osiągnęło, czy co się zdobyło w sezonach poprzednich. Praca musi być wykonana taka sama.

Czy to jest wyuczone, to "niczego nie będziemy bronić"? Przecież jesteście drużyną, w której jest dwukrotny mistrz olimpijski. Tego przodownictwa w świecie bronić musicie.

- Nie, bronienie czegokolwiek to jest najgorsze rozwiązanie, jakie może człowiek wybrać. Zawsze w tym momencie łatwiej o pomyłki, bo koncentrujemy się na obronie, a nie na tym, co do nas należy. A dla nas przede wszystkim atakowanie jest najistotniejsze. Chcemy być o ten przysłowiowy punkt lepsi w nadchodzącym sezonie. A to się da zdobyć tylko poprzez konsekwentną pracę, poprzez przykładanie się tak samo do każdego konkursu i po prostu robienie tego, co zawodnicy mają wyuczone. Czyli skakanie jak najlepiej. I to jest schemat i takie postawienie sprawy, które już od kilku sezonów przynosi dobry skutek. To dlaczego to zmieniać?

Czy także w tym sezonie, a właściwie przed sezonem jest gonitwa sprzętowa?

- Cały czas jest trochę. Ale nie ma już takiego przyspieszenia, jakie widzieliśmy w zeszłym sezonie. Teraz mamy sezon poolimpijski, on przede wszystkim obfitował w małe korekty sprzętowe. Mówię tu o kombinezonach, które zostały nieco popuszczone i myślę, że wiele ekip poszło w tym kierunku. Natomiast ten faktyczny wyścig zbrojeń zaczyna się dopiero w sezonie, kiedy poszczególni zawodnicy zaczynają wyciągać jakieś swoje nowinki, przemyślenia, zbudowane nowe rzeczy i wtedy zaczyna się to faktycznie rozwijać i jest taki akceleratorem dla pozostałych ekip.

Mamy coś nowego?

- Zawsze.

Będziemy czymś zaskakiwali?

- Zawsze.

Dowiedz się więcej na temat: łukasz kruczek | skoki narciarskie | Puchar Świata

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje