Letnia GP w skokach: Mimo ulewy, udany trening kadry w Zakopanem

Piątkowym zajęciom zagroził wprawdzie deszcz i burza, ale ostatecznie kadrze skoczków narciarskich udało się przeprowadzić trening na Wielkiej Krokwi. Dzięki ulewie temperatura w Zakopanem obniżyła się z 28 do 20 stopni Celsjusza.

Trener Łukasz Kruczek ocenił, że zajęcia były udane pod każdym względem. - Każdy oddał po 4-5 niezłych skoków, no i była całkiem przyjemna pogoda. Przy tych największych upałach nie mieliśmy treningów na skoczni. To oczywiste, że nałożenie zimowych kombinezonów byłoby prawdziwym koszmarem. Robiliśmy tylko motorykę i pilnowaliśmy nawadniania - poinformował.

Reklama

Zadowolony był także asystent szkoleniowca Zbigniew Klimowski. - Trzeba było wprawdzie chwilę przeczekać burzę i ulewę, ale zrobiło się chłodniej. Ten trening był bardzo udany i przydatny. Wielka Krokiew jest podobna do tej we francuskim Courchevel, gdzie odbędą się kolejne zawody Letniej Grand Prix (15 sierpnia). Nie tylko ze względu na jej konstrukcję, ale i niemal identyczne warunki - głównie wiejący tu popołudniami wiatr z tyłu - zauważył.

Obaj trenerzy przykładają dużą wagę do startów w cyklu Letniej Grand Prix. - Tu celem nie tyle jest wynik, co zastosowanie pewnych rozwiązań, które zawodnicy z powodzeniem ćwiczą na treningu. Start to zawsze inna specyfika - dołącza się stres i trzeba nauczyć sobie z nim radzić. Im więcej startów, tym więcej doświadczenia w tej mierze - podkreślili.

Kamil Stoch (WKS Zakopane) nie do końca był zadowolony z piątkowego treningu na Wielkiej Krokwi. - Niektóre elementy zrealizowałem, inne nie. Można powiedzieć, że tylko w 80-90 procentach się udało. Ale ogólnie nie jest źle. Zwłaszcza, że dziś było chłodniej. Przy upałach odczuwa się większe zmęczenie, no i trzeba bardzo pilnować przyjmowania płynów i to takich, których skład pozwala im utrzymać się jak najdłużej w organizmie - zauważył skoczek z Zębu.

Dodał, że wysoka temperatura powietrza nie sprzyja też właściwej diecie: - Trzeba jeść nie tyle, ile się chce, ale tyle, ile organizm potrzebuje do ciężkiej pracy. Jest wprawdzie łatwiej, jak to się mówi, +zejść z wagi+, ale trzeba pilnować, żeby nie spadła zbyt nisko, a tym bardziej zbyt gwałtownie.

Dla Macieja Kota piątkowy trening nie był zbyt udany. - Trudno mi się dziś skakało. Na pewno nie jest to wynik wysokich temperatur, ponieważ mnie upały nigdy nie przeszkadzały. Wręcz odwrotnie. Myślę natomiast, że odczuwam trochę zmęczenie po ostatnich dość ciężkich treningach na sali, ale to na pewno jak zwykle szybko minie - podsumował zawodnik zakopiańskiego AZS.

Zdaniem Krzysztofa Miętusa (AZS Zakopane) warunki na Wielkiej Krokwi były trudne. - Wiatr z tyłu, a wcześniej deszcz trochę jednak przeszkadzał, ale mimo to jestem jak najbardziej optymistycznie nastawiony do pracy na treningu i startów, ponieważ moje skoki zaczynają być powtarzalne i dobre.

Innego zdania był Piotr Żyła. - Warunki całkiem dobre, no i dzisiaj skakało mi się trochę lepiej niż ostatnio. Skoki były bardzo stabilne i równe, a dzięki opadom upał nie za bardzo dawał się we znaki - podsumował skoczek Wisły Ustronianka.

Wszyscy zgodnie stwierdzili, że nastroje przed zawodami w Courchevel są w całej ekipie bardzo dobre. - Te starty zawsze dodają nam pozytywnej energii, a do tego urozmaicają okres przygotowawczy przed zimą - zauważył Stoch.

15 sierpnia we francuskim Courchevel i dwa dni później w szwajcarskim Einsiedeln wystartuje siedmiu polskich skoczków: Maciej Kot i Krzysztof Miętus (AZS Zakopane), Stefan Hula, Kamil Stoch i Jan Ziobro (WKS Zakopane), Dawid Kubacki (TS Wisła zakopane) oraz Piotr Żyła (KS Wisła Ustronianka).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje