Letnia Grand Prix w Wiśle. Maciej Kot: To podwójna radość

- Jest radość, że możemy w końcu sprawdzić swoją formę w zawodach, w dodatku podwójna, że stanie się to w Wiśle, przed własną publicznością - powiedział Interii przed startem letniej Grand Prix Maciej Kot. Ubiegłoroczny triumfator cyklu i zwycięzca z Wisły zaczął od mocnego uderzenia, wygrywając czwartkowe kwalifikacje.

Dziś konkursem drużynowym w Wiśle rozpocznie się sezon letni. W sobotę odbędą się zawody indywidualne. Początek obu konkursów o 17.30.

Reklama

Jak się czuje tuż przed startem LGP obrońca tytułu?

- Bardzo dobrze. Przygotowania przebiegły naprawdę bez problemów. Pogoda dopisywała, zdrowie także. Jest jeszcze spora rezerwa, ale na tę chwilę jest naprawdę OK i nie mogę się doczekać rywalizacji - powiedział Kot, który nie ukrywa, że stęsknił się już za skakaniem w zawodach.

- Mieliśmy ponad trzy miesiące przerwy od zawodów, a trenujemy po to, żeby startować, rywalizować i wygrywać. Jest radość, że możemy w końcu sprawdzić swoją formę, w dodatku podwójna, że stanie się to w Wiśle, przed własną publicznością - zaznaczył.

Zdaniem Adama Małysza, trzeba by się martwić, gdyby skoczkowie już teraz skakali bardzo dobrze. Kot ma na to swoją teorię.

- Złe skoki, czy dobre nie są powodem do zmartwień. Nie widzę zależności między skokami letnimi a zimowymi. Zależność jest taka: jeśli ktoś ciężko pracuje w lecie, daje z siebie sto procent, to zwiększa swoją szansę na to, żeby w zimie było dobrze. Jeśli ktoś nie pracuje na sto procent, to zmniejsza sobie tę szansę - powiedział zakopiańczyk.

- Jeśli skoki, takie jak na treningu, dadzą mi zwycięstwo, to dla mnie nie jest to żaden powód do zmartwień - podkreślił.

Skoczek spod Tatr woli rywalizację w Zakopanem niż w Wiśle?

- Zakopane jest miejscem szczególnym, nie tylko dla mnie. Tam mieszkam, jestem z tym miastem związany emocjonalnie. Poza tym atmosfera panująca w Zakopanem jest przez wielu, nie tylko polskich zawodników, uznawana za najlepszą. Nie ma co porównywać Wisły z Zakopanem. Każde miejsce ma swoje plusy i minusy. Dla nas najważniejsze jest, aby i Zakopane, i Wisła znalazły się w kalendarzu i żebyśmy rywalizowali na obydwu skoczniach - zaznaczył.

Za naszymi skoczkami kilka miesięcy ciężkich treningów. Udało się odpocząć?

- Psychicznie tak. Mieliśmy sporo spokoju. Nasz czas, nasze obozy były bardzo dobrze zorganizowane. Jeśli chodzi o odpoczynek fizyczny, to było mało czasu. Mieliśmy tylko tydzień wolnego po Planicy i później wróciliśmy do przygotowań. Jeszcze w sierpniu będzie tydzień wolnego. Ale wiadomo, że to zawsze jest mało. Człowiek ma tyle planów, zainteresowań, które chciałby rozwijać, ale trzeba to odłożyć na sportową emeryturę - śmieje się nasz skoczek.

Waldemar Stelmach


Dowiedz się więcej na temat: maciej kot | skoki narciarskie | letnia grand prix

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje