Maciej Kot zachwycony kolejną przygodą za kierownicą samochodu rajdowego

Skoczek narciarski Maciej Kot skorzystał z krótkiej przerwy po zakończeniu sezonu zimowego, a przed wznowieniem treningów. W weekend wziął gościnny udział w otwierającym sezon rajdowy memoriale Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza w Wieliczce i jej okolicach. Szczególny popis dał na "beczce", którą płynnie pokonał wprowadzając samochód w kontrolowany poślizg.

Piąty skoczek klasyfikacji generalnej Pucharu Świata oraz mistrz globu w drużynie miał przyjemność po raz trzeci wziąć udział w słynnym rajdzie, w hołdzie tragicznie zmarłym legend polskich rajdów Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza.

Reklama

Swoje zmagania za kierownicą rajdowego mitsubishi lancera zaprezentował, rzecz jasna, poza konkurencją z zawodowcami. Kot pojechał jako "zerówka", czyli zawodnik przecierający trasy rajdu.

Memoriał składał się z siedmiu odcinków specjalnych, ostatni padł łupem ubiegłorocznego triumfatora Mateusza Lisowskiego (ford fiesta proto), ale najważniejsze zwycięstwo w klasyfikacji generalnej wywalczył Waldemar Kluza (ford fiesta).

Na swoim oficjalnym profilu w mediach społecznościowych Kot pochwalił się jednym fragmentem przejazdu. Opublikowany filmik dowodzi, że 25-latek ma niemałą wprawę w prowadzeniu szybkiego i narowistego samochodu.

AG

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje