MŚ w lotach. Horngacher bierze w ciemno brąz w konkursie drużynowym

- W lotach 13 punktów to nie jest dużo. A gdyby Kamil oddał super skok, a Tande popełniłby gdzieś jakiś błąd? - mówił trener Stefan Horngacher po odwołaniu czwartej serii MŚ w lotach. Daniel Andre Tande zdobył złoto, a Kamil Stoch srebro. W niedzielę o 16 konkurs drużynowy. Transmisja w Eurosporcie.

Horngacher żałuje, że z powodu warunków atmosferycznych odwołano czwartą serię w Oberstdorfie. - Była szansa na złoto - ocenił.

Reklama

- To jest super wynik Kamila. Udało się jeszcze o jedno miejsce poprawić, ale jednocześnie miał jeszcze szansę, by to wygrać. Zabrakło jednej serii. Mimo wszystko jestem ekstremalnie zadowolony, zwłaszcza po konkursach na Kulm, gdzie nie wypadliśmy najlepiej. Nie było wtedy łatwo, ale znowu nam się wszystkim udało wyjść z tej sytuacji - ocenił austriacki szkoleniowiec.

Na półmetku rywalizacji, czyli po dwóch piątkowych seriach, Stoch zajmował trzecie miejsce. W sobotę po doskonałym skoku na odległość 211,5 m awansował na drugą pozycję i wyprzedził Niemca Richarda Freitaga. Stratę do Tandego zniwelował z 17,8 pkt na 13,3 pkt.

- W lotach 13 punktów to nie jest dużo. A gdyby Kamil oddał super skok, a Tande popełniłby gdzieś jakiś błąd? Wszystko było możliwe - podkreślił Horngacher.

- Oczywiście można było też spaść z podium, ale my patrzymy zawsze do przodu i byliśmy gotowi, by w ostatnim skoku zaatakować - dodał.

Polacy do Oberstdorfu przyjechali po nie najlepszym występie w Bad Mitterndorf. Tydzień wcześniej najlepszy z "Biało-Czerwonych" Stefan Hula zajął 14. miejsce, a Stoch był 21. To była też próba generalna przed rywalizacją w mistrzostwach świata.

- Cały czas wierzyłem, że Stoch jest w stanie zdobyć tu medal. Jak wygrywa się dwa tygodnie wcześniej w takim stylu Turniej Czterech Skoczni, to należy wyjść z założenia, że jest się w stanie wywalczyć też medal MŚ w lotach. Po zawodach na skoczni Kulm ta pewność trochę uciekła, ale Kamil zrobił wszystko poprawnie. On jest fantastycznym zawodnikiem - pochwalił austriacki szkoleniowiec.

Na niedzielę zaplanowany jest konkurs drużynowy. Wystąpią w nim Piotr Żyła, Hula, Dawid Kubacki i Stoch.

- Spróbujemy poprawić te drobnostki, które można, by skakać jeszcze lepiej. Mam nadzieję, że będziemy walczyć o medal. Kto jest najgroźniejszy? Norwegowie, Niemcy, nie można lekceważyć Słoweńców, Austriacy też są zawsze nieobliczalni. Wszyscy będą walczyć. Musimy uważać, żebyśmy po prostu oddawali swoje najlepsze skoki - podkreślił.

A na pytanie, czy bierze brązowy medal w ciemno, trener odparł: "Oczywiście. Walczymy o złoto, ale z brązu też będziemy szczęśliwi".

To drugi medal mistrzostw świata w lotach narciarskich wywalczony przez Polaka. Pierwszy - brązowy zdobył Piotr Fijas w 1979 roku w Planicy. To także jedyny medal, jakiego brakowało w kolekcji Stochowi. W swojej karierze wygrał już niemal wszystko. Jest podwójnym mistrzem olimpijskim z Soczi (2014), mistrzem świata (2013), dwukrotnym triumfatorem Turnieju Czterech Skoczni i zdobywcą Kryształowej Kuli (2013/14). Za to nigdy wcześniej nie stawał na podium mistrzostw świata w lotach.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje