MŚ w lotach. Polacy z brązowym medalem konkursu drużynowego w lotach, mistrzem Norwegia

"Biało-Czerwoni" w składzie Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Stefan Hula i Piotr Żyła zdobyli brązowy medal drużynowych mistrzostw świata w lotach narciarskich w niemieckim Oberstdorfie. To historyczne, bo pierwsze dla Orłów podium na imprezie tej rangi. Po złoto w wielkim stylu sięgnęli Norwegowie, a srebro zdobyli Słoweńcy.

Na półmetku rywalizacji, po skokach wszystkich zawodników podzielonych na cztery grupy, z ogromną przewagą prowadzili Norwegowie (853 pkt), Główni faworyci do złota wyprzedzali Słowenię (811,5 pkt) oraz Niemców (800,4 pkt).

Reklama

Polacy pozostawali poza podium, ale z dorobkiem 800 punktów mieli minimalną stratę do naszych zachodnich sąsiadów, wynoszącą tylko 0,4 pkt. Kolejne lokaty zajmowali Austriacy (728,7 pkt), Szwajcarzy (664,2 pkt), Rosjanie (664) i Finowie (634,5).

Skoki Polaków w pierwszej serii: Kamil Stoch (4. miejsce, 209,5 m), Stefan Hula (13., 206 m), Dawid Kubacki (16., 204,5 m), Piotr Żyła (17., 212,5 m).

W szóstej grupie rękę do Polaków wyciągnął Stefan Leyhe, który "zaciągnął ręczny" już na odległości 186,5 m. Przed jego skokiem "Biało-Czerwoni" tracili do Niemców 8,8 pkt, a po tej fatalnej próbie to Polacy zbudowali przewagę wynoszącą 9,1 pkt.

Po siedmiu grupach, a przed finałowymi skokami ośmiu skoczków, zajmujący 3. miejsce Polacy odpierali atak Niemców (przewaga 22,6 pkt). Taki komfort zapewnił Orłom Dawid Kubacki, którzy poszybował na 221,5 m, co okazało się być najdłuższą odległością w całej drugiej serii.

Podopieczni trenera Stefana Horngachera jednocześnie mieli tylko iluzoryczną szansę na wyprzedzenie drugiej w klasyfikacji generalnej Słowenii, tracąc równe 40 punktów.

W finale oczy Polaków były zwrócone na Kamila Stocha, który nie przeraził się 216,5 m w wykonaniu Richarda Freitaga. Nasz lider nie szarżował, spokojnie osiągnął wymaganą odległość 204 m i brązowy medal dla Polaków stał się faktem. To pierwsze, historyczne podium dla Orłów w MŚ w lotach narciarskich.

Poza konkurencją byli Norwegowie. Obrońcy tytułu pewnie wywalczyli złote medale, pokonując aż o 46,4 pkt wicemistrzów świata Słoweńców.

Skoki Polaków w drugiej serii: Stoch (4., 204 m), Kubacki (11., 221,5 m), Hula (13., 210 m), Żyła (16., 204 m).

Klasyfikacja generalna drużynowych MŚ w lotach:

1. Norwegia (1662,2 pkt)

2. Słowenia (1615,8 pkt)

3. Polska (1592,1 pkt)

4. Niemcy (1581,2 pkt)

5. Austria (1488,8 pkt)

6. Szwajcaria (1350,6 pkt)

7. Rosja (1283,2 pkt)

8. Finlandia (1262,2 pkt).

Przebieg pierwszej serii

I grupa

Decyzją jury "lotnicy" rozpoczęli zmagania z belki startowej nr 23. Pierwszy skok konkursowy oddał Fin Antti Aalto, który uzyskał przyzwoitą odległość 177 metrów i otrzymał sporo punktów za wiatr. Nieco słabiej spisał się Aleksiej Romaszow. Rosjanin wylądował na 176,5 m, otrzymując notę niższą o 2,3 pkt.

Szwajcarzy wylądowali na trzecim miejscu, ale później fantastyczną próbą popisał się Jernej Damjan. Słoweniec poszybował na 212 m i zdecydowanie wyprowadził swoją reprezentację na prowadzenie.

Przyzwoicie rozpoczęli Austriacy, którzy po skoku Clemensa Aignera na 200 m zajmowali drugie miejsce.

Bardzo dobrze zainaugurował Piotr Żyła, którzy niemal doleciał do zielonej linii. Polak osiągnął odległość 212,5, ale w lepszych warunkach i Polacy nie zdołali wyprzedzić Słoweńców (strata 4,8 pkt).

Kapitalnym skokiem popisał się Niemiec Andreas Wellinger. Odległość 226 m mówiła sama za siebie i nasi zachodni sąsiedzi naturalnie objęli prowadzenie z przewagą 7 pkt.

Bliżej od Wellingera wylądował kończący grupę Norweg Robert Johansson. Odległość 219,5 m pozwoliła mu wskoczyć na drugie miejsce.

Klasyfikacja po pierwszej grupie: 1. Niemcy, 2. Norwegia, 3. Słowenia, 4. Polska, 5. Austria, 6. Finlandia, 7. Rosja, 8. Szwajcaria.

II grupa

Zawodnicy rozpoczęli skakanie z belki obniżonej na nr 21. Jarko Maeaettae zaprezentował się na swoim poziomie, dolatując do 172 m.

Krócej pofrunął Michaił Nazarow (167 m) i Rosjanie pozostawali za Finami.

Szwajcar Killian Peier pokonał obu swoich poprzedników i Helweci uwolnili się z ostatniej lokaty, wychodząc na prowadzenie.

Bardzo dobry skok oddał Słoweniec Anże Semenicz i dzięki odległości 207,5 m dał swojej drużynie narodowej wiele cennych punktów.

Niezbyt daleki skok oddał Manuel Poppinger (194,5 m) i Austriacy nie mogli zagrozić Słoweńcom.

Więcej niż dobrze spisał się Stefan Hula, ale Polakowi zabrakło metrów w "walce" z zieloną kreską, która oznaczała pozycję lidera. Polak skoczył na 206 m i nasza strata do Słoweńców wynosiła 7,6 pkt.

Niemiec Stephan Leyhe zanotował dokładnie 200 m i sprawił, że nasi zachodni sąsiedzi roztrwonili całą przewagę. Niemcy wskoczyli na drugie miejsce, ale wyprzedzali Polaków tylko o 0,1 pkt.

Po chwili kapitalnie spisał się kończący grupę Andreas Stjernen, który frunął i frunął, aż osiągnął imponującą odległość 231 m. Norweg wysforował swoją drużynę na prowadzenie z przewagą 22,8 pkt nad Słowenia.

Klasyfikacja po dwóch grupach: Norwegia, Słowenia, Niemcy, Polska, Austria, Szwajcaria, Finlandia, Rosja.

III grupa

Po trzech średnich skokach Finów, Rosjan i Szwajcarów, bardzo dobrze zaprezentował się Domen Prevc. Odległość 214 metrów naturalnie wyprowadziła Słoweńców na prowadzenie, ale Prevc był umiarkowanie zadowolony.

Dużo poniżej oczekiwań pokazał się Michael Hayboeck. Austriak wylądował zaledwie na 187 m i Austriacy oglądali plecy Słoweńców.

Wielkie oczekiwania wiązaliśmy ze skokiem Dawida Kubackiego, ale też zabrakło odległości (204,5 m). Nasz Orzeł był rozczarowany swoją próbą i trudno się było temu dziwić. Zamiast odrabiać stratę, Polacy "zakopali" się za Słowenią.

Szczęśliwie z warunkami nie poradził sobie też Markus Eisenbichler (200 m), dzięki czemu Polacy awansowali przed Niemców. Polacy wyprzedzali zachodnich sąsiadów o 7,5 pkt.

Norwegowie nie przestają błyszczeć. Za sprawą Johanna Andre Forfanga (214 m) powiększyli prowadzenie.

Klasyfikacja po trzech grupach: Norwegia, Słowenia, Polska, Niemcy, Austria, Rosja, Szwajcaria, Finlandia.

IV grupa

Najlepsza grupa skakała z 19. belki. Ostatnią grupę rozpoczął weteran Janne Ahonen, ale spisał się niespecjalnie (190 m). Znacznie dalej poleciał Rosjanin Dmitrij Wasiljew, który miał problemy przy lądowaniu, ale osiągnął aż 206 m.

Dobry lot był dziełem Simona Ammanna, ale 201 m nie mogło radować doskonałego Szwajcara. Podobnie jak 202 m Słoweńca Petera Prevca, co dawało szanse Polakom na odrobienie strat.

Poniżej możliwości przy wzmożonym wietrze z tyłu skoczni zaprezentował się także Stefan Kraft (200 m). Austriacy wskoczyli na drugie miejsce.

Nasz lider Kamil Stoch odrobił część straty, ale w wykonaniu lidera cyklu PŚ to także nie był imponujący skok. Orzeł z Zębu uzyskał odległość 209,5 m i Polacy z notą 800 pkt zajmowali drugie miejsce. Polacy odrobili do Słoweńców osiem punktów, ale tracili jeszcze 11,5 pkt.

Świetnie spisał się Niemiec Richard Freitag, który po locie na 221,5 m wyprowadził Niemców (800,4 pkt) przed Polaków. Minimalna różnica dodawała wielkiej pikanterii finałowej serii!

Tymczasem świeżo upieczony mistrz świata w lotach Daniel Andre Tande pokazał, że na mamucie w Oberstdorfie skacze w innej lidze. Norweg doleciał do 224 m, otrzymał wysokie noty za styl i umocnił swoją reprezentację na prowadzeniu.

Klasyfikacja na półmetku po czterech grupach: 1. Norwegia (853 pkt), 2. Słowenia (811,5), 3. Niemcy (800,4), 4. Polska (800), 5. Austria (728,7), 6. Szwajcaria (664,2), 7. Rosja (664), 8. Finlandia (634,5).

Kliknij tutaj, aby zapoznać się z przebiegiem drugiej serii i świetnym finiszem Polaków!

AG

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama