Polacy z brązem MŚ w lotach. Niemiecka prasa niewiele miejsca poświęca skokom

Niemiecka prasa niewiele miejsca poświęca mistrzostwom świata w lotach, które w niedzielę zakończyły się w Oberstdorfie. W krótkich artykułach dziennikarze chwalą Norwegów i kibiców oraz zastanawiają się nad słabymi punktami własnej kadry.

O Polakach lokalne media nie piszą prawie wcale. Nazwiska Kamila Stocha, Piotra Żyły, Stefana Huli i Dawida Kubackiego pojawiają się wyłącznie w kontekście ich wygranej z Niemcami w konkursie drużynowym. Biało-czerwoni zajęli trzecią lokatę, a tuż za podium znaleźli się gospodarze. Tytuł obronili Norwegowie przed Słoweńcami.

Reklama

W rywalizacji indywidualnej zwyciężył Norweg Daniel Andre Tande, drugi był Stoch, a trzeci Niemiec Richard Freitag i to właśnie o nim można najwięcej przeczytać.

Dziennikarze cieszą się, że najlepszy z ich drużyny wrócił na właściwe tory, a po dwóch tygodniach rozbratu ze skocznią, nie ma śladu. „Pokazał mentalnie wielką siłę. Po przerwie pojawił się na mamucim obiekcie, gdzie prędkość na rozbiegu wynosi ponad 100 km/h, a sam lot trwa osiem sekund. To wymaga odwagi” – napisała gazeta „TAZ”.

„Spiegel” zaznaczył, że walka z Polakami w konkursie drużynowym była zacięta do drugiej próby Stephan Leyhe. Niemiec nie wytrzymał presji, uzyskał zaledwie 186,5 m i „podarował” medal Polakom.

„Negatywna seria nie została przerwana. Od igrzysk w Salt Lake City Niemcy nie potrafią zdobyć w jednych zawodach medalu w konkursie indywidualnym i drużynowym. Ostatnim, który stanął na podium obu eventów był Sven Hannawald” – wspominają.

Lokalna gazeta „Allgaaeuer Anzeigeblatt” całą stronę poświęciła kibicom. Dziennikarze są zachwyceni norweskimi fanami, którzy widoczni byli nie tylko na trybunach pod skocznią im. Heini-Klopfer, ale także na mieście.

„Barwnie ubrani, z charakterystycznymi kaskami Wikingów, radośni i głośni. Byli najbardziej widoczną grupą kibiców na trybunach, a na mieście nie tylko chętnie skandowali, ale też jako ostatni opuszczali imprezę” – można przeczytać w dzienniku.

Gazeta „Die Tageszeitung” zwróciła uwagę na zachowanie zawodników po konkursach indywidualnych.

„Konkurs zakończył się mało tradycyjnie, bo... na górze skoczni. Zawodnicy czekali na czwartą serię, kiedy postanowiono z powodu zbyt silnego wiatru odwołać ostatnią rundę. Do Tandego długo nie dochodziło, co się stało. Jako jeden z pierwszych pogratulował mu Kamil Stoch. Zwycięzca dwóch ostatnich edycji Turnieju Czterech Skoczni z dużym uznaniem podszedł do Norwega i go uściskał. A Tande? Popłakał się. Emocje były bardzo duże” – napisano.

Impreza w Oberstdorfie była historyczna w wykonaniu Polaków. Stoch uzupełnił swoją bogatą kolekcję o medale, których jeszcze nie miał. Przed nim indywidualnie na podium mistrzostw świata w lotach stanął tylko 39 lat temu Piotr Fijas (brąz w Planicy), z kolei drużynowo biało-czerwoni nigdy wcześniej nie wywalczyli medalu. Tym razem udało się skoczyć po brąz.


Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | Stephan Leyhe

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje