PŚ w skokach. Maciej Kot: Ja i tak nie uratuję tego sezonu

- Ja i tak nie nie jestem w stanie uratować tego sezonu, więc jedyne o co mogę walczyć to, aby latać jak najdalej i pozytywnie go zakończyć - powiedział Maciej Kot po kwalifikacjach w Planicy.

Polak zajął w nich 15. miejsce i awansował do piątkowego konkursu indywidualnego w skokach narciarskich w ramach Pucharu Świata. Zawodnik AZS-u Zakopane osiągnął 215,5 m.

Reklama

- Na skoczniach mamucich trzeba mieć troszkę wiatru, żeby odlecieć. Dzisiaj najważniejsza była jednak kwestia techniczna i to żeby dostać się do konkursu. Najważniejsze skoki dopiero przede mną, więc na bazie dzisiejszych można przygotować taki plan delikatnego ataku na kolejne dni - powiedział Kot.

Jak skoczkowie podchodzą do zawodów w Planicy, które kończą sezon?

- Ta atmosfera, która tu panuje, pogoda, kibice, piękne widoki, taki szacunek do tej skoczni powodują, że siły wracają. Mimo że wstajemy o szóstej rano, przyjeżdżamy na skocznię, to nagle one się cudownie znajdują i to jest bardzo fajne. Dużo zależy od tego, o co, kto walczy na koniec sezonu, bo często tu decyduje się sprawa "Kryształowej Kuli". W tym roku jest troszkę inaczej. Kamil Stoch ma już pewne zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, czuć trochę większy luz u tych najlepszych zawodników, ale mimo wszystko każdy jest w stu procentach skoncentrowany i chce walczyć do końca - mówił Kot.

O co on będzie walczył?

- To trudne pytanie dla mnie. Ja i tak nie nie jestem w stanie uratować tego sezonu, więc jedyne o co mogą walczyć to, aby latać jak najdalej i pozytywnie go zakończyć. Wtedy łatwiej jest odpocząć i wejść w nowy sezon - przyznał Kot.

Z Planicy Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: maciej kot | planica | PŚ w skokach narciarskich

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje