PŚ w skokach. To może być koszmar skoczków. Maciej Kot: Przepisy są niejasne

Piotr Żyła został zdyskwalifikowany podczas ostatniego konkursu Pucharu Świata w Lillehammer, mimo że nie zrobił nic złego. Fatalne przepisy mogą być w tym sezonie koszmarem skoczków narciarskich. - Przepisy nie są przejrzyste, a w głowie toczy się walka - mówi w rozmowie z Interią trzeci w klasyfikacji generalnej Maciej Kot.

"Biało-czerwoni" dotrwali bez dyskwalifikacji do trzeciego weekendu PŚ. Wcześniej ukarano tak pięciu innych zawodników. "Mam znowu lekcję na przyszłość, żeby nie dotykać kombinezonu" - komentował Żyła, który "został zdyskwalifikowany za poprawianie sprzętu przed wejściem na belkę" - doprecyzował PZN.

Reklama

- Piotrek nie manipulował kombinezonem, nie miał na celu oszukania kogoś. Z tyłu w butach są specjalne wkładki, które mu się przekrzywiły i chciał je poprawić. Jeden sędzia zinterpretowałby to rzeczywiście jako poprawienie elementu w bucie, a inny stwierdził, że poprawiał kombinezon i że to mogło mu dać jakąś przewagę. Oczywiście nie dało. Ale taka była interpretacja i stąd dyskwalifikacja - wyjaśnił nam precyzyjnie Maciej Kot.

Przepisy zabraniające kombinowania z ułożeniem kombinezonu przed skokiem może i mają dobry cel, ale są źle skonstruowane i w tym tkwi problem, jak podkreśla nasz zawodnik. - Po kontroli na górze przed skokiem zawodnik nie może w teorii manipulować kombinezonem, poprawiać go. Ale nie ma konkretnie podanych punktów, co można, a czego nie można - ubolewa Kot.

- Jeden zawodnik może się klepnąć po nogach, bo taki ma nawyk i chce się pobudzić, a drugi to klepnięcie chce wykorzystać po to, żeby rzeczywiście lepiej ułożyć kombinezon. Gdyby były jasne wytyczne, w jaki sposób można czy nie można "się dotykać", byłoby to bardziej przejrzyste. A w tej chwili jest tak, że dla świętego spokoju lepiej w ogóle nic nie robić - zaznacza skoczek z Zakopanego.

Fatalny regulamin utrudnia życie skoczkom. Ciężko o spokojną głowę, jeśli przez niefortunne podrapanie się po plecach można stracić wygraną czy medal.

- Wiadomo, że to jest w głowie. Lepiej zachowawczo podchodzić do sprawy i nic nie robić przed skokiem niż ryzykować, oddać skok w spokoju a nie martwić się o dyskwalifikację - podkreśla skoczek. - Czasem odczuwa się konieczność poprawienia czegoś, bo zawodnik nie czuje się komfortowo. W głowie toczy się wtedy walka, a to nie pomaga - nie ukrywa Kot.

Jakie jest wyjście? Bo na razie nie zanosi się na zmiany. - Przepisy są jednakowe dla wszystkich i trzeba sobie z tym radzić - podsumowuje drugi zawodnik ostatniego konkursu w Lillehammer.

Waldemar Stelmach

PŚ w skokach klas. generalna

1.Stefan Kraft(Austria)1665
2.KAMIL STOCH(Polska)1524
3.Daniel Andre Tande(Norwegia)1201
4.Andreas Wellinger(Niemcy)1161
5.MACIEJ KOT(Polska)985
6.Domen Prevc(Słowenia)963
7.Michael Hayboeck(Austria)814
8.Markus Eisenbichler(Niemcy)807
9.Peter Prevc(Słowenia)716
10.Manuel Fettner(Austria)703
11.PIOTR ŻYŁA(Polska)634
Dowiedz się więcej na temat: maciej kot | Piotr Żyła | PŚ w skokach narciarskich

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje