PŚ w skokach. W Planicy po prostu chce się rywalizować

Od ponad 20 lat Planica jest miejscem, gdzie zwykle kończy się sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich. Zawodnicy, mimo zmęczenia cyklem, do Słowenii zawsze przyjeżdżają chętnie. "Letalnica to najlepszy mamut, jaki kiedykolwiek wybudowano" - uważa Kamil Stoch.

Od 1997 roku tylko dwukrotnie zdarzyło się, że Planica nie gościła finałowych zawodów PŚ. W 2004 i 2014 roku zastąpiło ją Oslo. W pierwszym przypadku spowodowane było to tym, że zaledwie miesiąc przed końcem sezonu Planica była gospodarzem mistrzostw świata w lotach, a cztery lata temu odbywała się tam modernizacja.

Reklama

"Uwielbiam Planicę, atmosferę tutaj, ale przede wszystkim skocznię z jej historią. W moim mniemaniu Letalnica to najlepszy mamut, jaki kiedykolwiek wybudowano. Zawsze przyjeżdżam tu z uśmiechem na twarzy i dodatkową energią" - powiedział Stoch.

Trzykrotny mistrz olimpijski jest jej aktualnym rekordzistą. W ubiegłym roku uzyskał na niej 251,5 m.

Letalnica, która przed 2004 roku nazywała się Velikanka (po słoweńsku olbrzymka), to miejsce dla historii skoków rzeczywiście wyjątkowe. Jej budowę rozpoczęto w latach trzydziestych dwudziestego wieku, a początkowo miała umożliwiać skoki powyżej 80 m.

W 1987 roku rekord świata w długości skoku ustanowił w Planicy Piotr Fijas, uzyskując 194 m. Wynik ten nie został pobity przez siedem lat. Dopiero po przebudowie skoczni Fin Toni Nieminen został w 1994 roku pierwszym zawodnikiem w historii, który ustał skok przekraczający 200 m. Osiągnął dokładnie 203 m. O niesamowitej atmosferze zawodów w Planicy decyduje jednak nie tylko sam obiekt.

"Pogoda, kibice, piękne widoki i respekt do tej skoczni powodują, że mimo zmęczenia sezonem sił na rywalizację tutaj nie brakuje. Problemem nie jest nawet to, że trzeba wstać o szóstej rano na zawody" - powiedział Maciej Kot.

"Choć czasem rywalizacja w Planicy nie ma większej stawki, bo zwycięzca Pucharu Świata jest już znany, to nie przyjeżdżamy tutaj na wycieczkę. Na zawodach do końca trzeba być zmotywowanym i skoncentrowanym. Na pewno jednak w głowie już się pojawia perspektywa zbliżającego się luzu i to też wpływa na pozytywne odczucia" - dodał Dawid Kubacki.

Ambicje Słoweńców sięgają znacznie dalej, niż regularna organizacja finałowych zawodów. W ostatnim czasie trzykrotnie bezskutecznie ubiegali się o miano gospodarza mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym. W czerwcu ich kandydatura będzie rozpatrywana po raz czwarty, a rywalem do organizacji imprezy w 2023 roku jest norweskie Trondheim.

"Ja naprawdę nie wiem, co Słoweńcy w swojej ofercie mogliby jeszcze poprawić. Tutaj jest po prostu wszystko. Infrastruktura była rozbudowywana specjalnie z myślą o mistrzostwach. Z całego serca im życzę, aby wreszcie je dostali" - przyznał w rozmowie z PAP Adam Małysz, dyrektor ds. skoków i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim.

Na Letalnicy trzykrotnie w 2007 roku najlepszy był Małysz. Stoch natomiast na tym obiekcie triumfował siedem lat temu. W piątek i niedzielę odbędą się na niej konkursy indywidualne, a w sobotę drużynowy. Już wcześniej Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej PŚ zapewnił sobie Stoch.

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | planica

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje