Ryoyu Kobayashi "przeleciał" skocznię w Sapporo

To nie był skok, ale fenomenalny lot. Rekordzista obiektu olimpijskiego w Pjongczangu Ryoyu Kobayashi popisał się nieprawdopodobną próbą na Okurayamie w Sapporo. Japończyk wiedział, co się święci, więc zaczął nerwowo skracać odległość, ale awaryjne lądowanie na niewiele się zdało.

Do niecodziennego skoku doszło przy okazji zawodów w Kraju Kwitnącej Wiśni. Wysoka parabola lotu, którą osiągnął znajdujący się w bardzo dobrej formie Kobayashi, od razu znamionowała fantastyczną odległość.

Reklama

Gdy Japończyk zdał sobie sprawę, że piekielnie daleki lot zakończy się znacznie poza rozmiarem skoczni, czyli już na wypłaszczeniu, zaczął w powietrzu walczyć o jego skrócenie. 

W ten sposób zdołał "urwać" kilka metrów, ale to nie uchroniło go przed dosłownym wbiciem w ziemię. 21-latek podjął próbę bezpiecznego wylądowania na 148 metrze, lecz siła uderzenia była tak duża, że nie obronił się przed upadkiem.

21-latek ostatecznie zajął czwarte miejsce. Zwyciężył Yukiya Sato.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Ryoyu Kobayashi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje