Skoki narciarskie - Łukasz Kruczek o swojej dymisji

- Dobrze jest móc wybrać, a nie zostać zmuszonym do wybrania. Poczułem, że to jest dość - powiedział Łukasz Kruczek, który nie jest już trenerem reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Jego miejsce zajął Austriak Stefan Horngacher.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

Kruczek ujawnił, że artykuł o jego odejściu w "Przeglądzie Sportowym" ukazał się już po jego decyzji. - On jedynie przyspieszył lub spowodował pewien rozwój późniejszych wypadków. Natomiast decyzja została podjęta dużo wcześniej. Myślę, że dobrze jest móc wybrać, a nie zostać zmuszonym do wybrania. Poczułem, że to jest dość. Że to dobry moment dla mnie, a z drugiej strony dobry dla grupy - powiedział szkoleniowiec z wywiadzie, zamieszczonym na stronie PZN-u.

- Myślę, że nie byłoby wielkiego problemu pracować dalej, natomiast chcąc ruszyć do przodu całą grupę zawodników i mając w perspektywie to, w jakich schematach pracujemy w Polsce - czyli od igrzysk do igrzysk, to są najważniejsze imprezy i to nie podlega wątpliwości, zostawianie komu innemu jednego roku do pracy to dużo za mało. Może się udać, ale to takie "50 na 50". Natomiast dwa lata pracy pozwalają na wprowadzenie czegoś nowego i w kolejnym roku udoskonalenie tego, by osiągnąć sukces na igrzyskach. Myślę, że dwa lata to takie absolutne minimum dla trenera, by zrobić coś dobrego i dlatego stwierdziłem, że albo decyduję się na to teraz, albo dopiero po igrzyskach - wyjaśnił Kruczek.

W ciągu ośmiu lat pracy z polską kadrą Kruczek doprowadził między innymi Kamila Stocha do dwóch złotych medali olimpijskich i tytułu mistrza świata, a polską drużynę do dwóch brązowych medali MŚ.

- Zrobienie tego, co Kamil StochSoczi, to podwójna korona. Zawodników, którzy w taki sposób rozegrali igrzyska, zdobywając podwójny złoty medal, jest tylko trzech: Matti Nykaenen, Simon Ammann i Kamil Stoch. Natomiast momentem, który bardzo mocno odcisnął piętno na nas, jest mimo wszystko złoto z Predazzo (w 2013 roku Kamil Stoch wygrał w konkursie indywidualnym na dużej skoczni - przyp. red.). To był pierwszy medal, zdobyty zupełnie nieprzypadkowo. W całkowitych laboratoryjnych warunkach Kamil pokazał klasę - wspomina Kruczek.

- Chwilę później był konkurs drużynowy, gdzie był pierwszy medal w drużynie (brązowy, również w Predazzo - przyp. red.). Do medali wywalczonych w drużynie podchodzę w sposób szczególny - zaznaczył.

- Niezależnie od tego, jakie sukcesy by trener zdobywał w danej dyscyplinie, gdzieś jest zawsze koniec. W momencie rozpoczęcia pracy wiedziałem, że ten koniec kiedyś nastąpi. Natomiast nastąpił on dość późno, ale powiem, że i tak ten czas bardzo przeleciał. Bardzo szybko - powiedział trener.

Dowiedz się więcej na temat: łukasz kruczek | skoki narciarskie | Stefan Horngacher

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje