Agnieszka Wieszczek-Kordus: Co mnie nie zabiło, to mnie wzmocni

Rok 2013 zaznaczył się w sportowym życiorysie Agnieszki Wieszczek-Kordus kolejną, poważną kontuzją. Jednak brązowa medalistka olimpijska z Pekinu w zapasach w kat. 72 kg jest optymistką. - Wyznaję zasadę, że co mnie nie zabiło, to mnie wzmocni - zaznaczyła.

Podczas mistrzostw Europy w Tbilisi (19-24 marca), w dniu swych 30. urodzin, doznała po raz drugi w karierze zerwania więzadeł krzyżowych lewego kolana.

Reklama

- Sportowe i prywatne plany legły w gruzach, ale wzięłam się garść, podobnie jak po pierwszej kontuzji. Bardzo chcę pojechać na igrzyska do Rio de Janeiro i wrócić stamtąd z medalem - powiedziała zawodniczka Grunwaldu Poznań.

Brąz towarzyszy jej w karierze. Oprócz olimpijskiego trofeum tego koloru, czterokrotnie stawała na podium mistrzostw Europy na stopniu oznaczonym trójką, zdobyła też brązowy medal wojskowych mistrzostw świata. - Zamierzam w końcu przełamać to swoiste fatum - dodała pochodząca z Wałbrzycha zapaśniczka.

Minęło pięć miesięcy od operacji kontuzjowanego kolana. Zabiegowi poddała się w szpitalu w Świebodzinie.

- Rehabilitacja przebiega prawidłowo, z nogą jest coraz lepiej, ćwiczę w Poznaniu pod fachowym i czujnym okiem Natalii Skwarek. Sporo czasu spędzam na siłowni, pedałuję na rowerze stacjonarnym, pływam. Otylia Jędrzejczak pochwaliła moje postępy, a ja zaproponowałam jej... zapasy w basenie - wspomniała Wieszczek-Kordus.

Przed świętami wróciła ze zgrupowania kadry. - Na dwunastodniowym obozie we Władysławowie, zgodnie z zaleceniami lekarza, ćwiczyłam spokojnie siłę i doskonaliłam technikę. Trenowałam m.in. z Iwoną Matkowską, mistrzynią Europy z Belgradu (2012) w kategorii 51 kg. Ona również miała prawie półroczną przerwę, bo jest młodą mamą. Obie postanowiłyśmy nie szarżować, by nie wywoływać wilka z lasu i powoli dochodzić do dawnej dyspozycji. Dlatego naszą imprezą docelową w 2014 roku będą wrześniowe mistrzostwa świata - poinformowała.

W ślad za zmienionymi przepisami FILA (Międzynarodowa Federacja Zapaśnicza), mają pójść nowe podziały wagowe. - Ponieważ zniknie kategoria 72 kg, przeniosę się do lżejszej - dodała.

Na razie cieszy się życiem rodzinnym. - Miło wspominam Wigilię, którą spędziliśmy w Poznaniu u brata męża, Bartosza, i jego żony. Do wieczerzy zasiadło 16 osób, m.in. moja mama, córeczka Gabrysia i rodzice męża. Moim zadaniem było zrobienie zakupów i pieczenie ciast. Jestem wszystkożerna i nie ma potrawy, której bym nie zjadła. Przepadam za barszczem z uszkami. Ale najważniejsza jest serdeczna atmosfera - podkreśliła zapaśniczka Grunwaldu Poznań.

28 grudnia jej córeczka skończyła cztery lata. - Zażyczyła sobie z tej okazji kota, który miauczy i którego można przytulić. Jej życzenie zostało oczywiście spełnione - dodała.

W poprzednich latach część sylwestra spędzała na narciarskim stoku. - Teraz nie chcę ryzykować kontuzji i odpuściłam sobie tego rodzaju rozrywkę, chociaż bardzo mi jej brakuje. Nowy rok przywitam z mężem u sąsiadów w Swarzędzu. To wyjątkowo zgrana paczka - powiedziała Agnieszka Wieszczek-Kordus.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Wieszczek-Kordus

Reklama

Reklama

Reklama