Wiłkomirski o zmianach w judo: Trenerzy mogą przedłużać walki

Możliwość obejrzenia powtórek punktowanych akcji, dodatkowe poranne ważenie i skrócenie czasu walk kobiet - to najważniejsze ze zmian wprowadzonych do judo od 1 stycznia 2014. "Trenerzy mogą przedłużać walki" - uważa medalista MŚ i ME Krzysztof Wiłkomirski.

Światowa federacja wprowadza kilka nowinek w przepisach, które będą obowiązywały od nowego roku do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku. Najbardziej kontrowersyjna wydaje się możliwość obejrzenia przez trenerów powtórek punktowanych akcji.

Reklama

Krzysztof Wiłkomirski: To bardzo ciekawa, ale i zarazem kontrowersyjna zmiana. Obawiam się, że pojedynki na macie będą sztucznie przedłużane przez szkoleniowców, a przy stoliku sędziowskim dojdzie do wielu kłótni. Co prawda każdy z trenerów walczących zawodników będzie mógł tylko raz poprosić o powtórkę, ale zapewne mocno będzie obstawał przy swoim zdaniu. W tym czasie na macie zawodnicy będą niepotrzebnie "stygnąć", kibice nudzić się na trybunach, a telewidzowie, jeśli będą transmisje, zdani zostaną na oglądanie reklam.

Jak powinna zachowywać się komisja sędziowska?

- Wielokrotnie przekonałem się, że najlepsze dla rywalizujących i z duchem judo jest nieocenianie spornych akcji. Kiedy nie wiadomo, który z judoków miał większą inicjatywę, lepiej kontynuować walkę, niż któregoś skrzywdzić, a drugiego niesłusznie nagrodzić punktami (obecnie w judo: ippon oznaczający koniec walki - 10 pkt, waza-ari - 7, yuko - 5 - przyp. red).

Wspomniał pan, że trenerzy mogą wykłócać się o swoje i sztucznie przedłużać walki, a tymczasem oficjalnie pojedynki kobiet skrócono z pięciu do czterech minut.

- Dlatego te zapisy w regulaminie "gryzą się" ze sobą. Jeśli walki mają być krótsze, dynamiczniejsze, powodujące większą liczbę ataków i - co za tym idzie - podnoszące atrakcyjność judo, nie można robić kroku wstecz w postaci przerywania potyczek na kilkadziesiąt sekund lub nawet dwie-trzy minuty na konsultacje z sędziami.

Nowością jest dodatkowe poranne ważenie, na dwie-trzy godziny przed pierwszą walką w turnieju.

- To przyczyni się do większej uczciwości w naszej dyscyplinie. Do tej pory bywało tak, że judocy zbijający wagę podczas oficjalnej ceremonii uzyskiwali limit np. 73 kg, ale wieczorem tak się nawodnili, że następnego dnia rano, wchodząc na wagę, mieli już po 80-81 kg. W kilkanaście godzin potrafiło im "wrócić" po 7-8 kg. To niesprawiedliwe dla zawodników, którzy normalnie ważą w granicach 72-73 kg.

Poranne ważenie wyeliminuje kontrowersje

- Też nie do końca, bo po wieczornym ważeniu ci "robiący" wagę i tak się najedzą, a zapewne rano będą biegać, aby zgubić trochę kilogramów. Według nowych przepisów, rano będą mogli ważyć, bez judogi, nie więcej niż 5 proc. powyżej limitu, a więc w kategorii 73 będzie to ok. 76,65 kg.

Co jeszcze czeka judoczki i judoków od nowego sezonu?

- Sporo kontrowersji wywołała akcja z sierpniowego finału mistrzostw świata w wadze 63 kg w Rio de Janeiro. Izraelka Yarden Gerbi kołnierzem własnej judogi "dusiła" Francuzkę Clarisse Agbegnenou. Długo nie było wiadomo, jak to ocenią sędziowie, ale przyznali zwycięstwo Gerbi. Teraz będzie to zakazane, podobnie jak stosowanie w takiej sytuacji własnego pasa lub wyłącznie palców.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje