Karolina Kowalkiewicz wygrała po znakomitej walce

Mimo że Karolina Kowalkiewicz (11-2) nie zdołała wygrać przed czasem z Felice Herrig (14-6) na gali UFC 223, to zaprezentowała się z bardzo dobrej strony - nieustannie szła do przodu i rozbijała przeciwniczkę łokciami oraz kolanami z klinczu. Statystki pokazały, że Polka była skuteczniejsza w każdej rundzie. Ostatecznie łodzianka zwyciężyła decyzją sędziów tylko 2-1.

Po dwóch porażkach z rzędu Karolina Kowalkiewicz zdołała odbudować się i na gali UFC w Gdańsku pewnie wypunktowała Jodie Esquibel. Dość niespodziewanie Polka znalazła się w komfortowej sytuacji - kolejne zwycięstwo mogło jej zapewnić drugą walkę o pas kategorii słomkowej. Jednak - aby stoczyć rewanżowy pojedynek z Rose Namajunas lub Joanną Jędrzejczyk - wojowniczka z Łodzi najpierw musiała uporać się z 33-letnią Amerykanką Felice Herrig.

Reklama

Eksperci zwracali uwagę, że Kowalkiewicz powinna mieć przewagę w stójce, ale musi uważać na początku walki, kiedy Herrig będzie mocniejsza fizycznie.

W pierwszej rundzie nie zabrakło wymian. Herrig kilka razy trafiła mocnym prawym, natomiast Polka skupiła się na ciosach prostych, a później próbowała przejść do tajskiego klinczu, jednak silniejsza rywalka zdołała jej uciec. W drugiej części tego starcia Kowalkiewicz znalazła się na ziemi, ale w korzystnej pozycji i atakowała ciosami z góry.

Runda druga rozpoczęła się od ataków Herrig, jednak Polka była coraz szybsza i bardziej precyzyjna. Kowalkiewicz dążyła do klinczu, w którym kilka razy groźnie trafiła łokciem. Łodzianka dwukrotnie próbowała obalić przeciwniczkę, ale nie dała rady. Runda bez wątpienia dla zawodniczki Shark Top Team - zadała dwa razy więcej uderzeń.

W kolejnym starciu Polka przeprowadziła świetną akcję - trafiła prostym, chwyciła za głowę rywalki i poprawiła kolanem oraz łokciem. Kowalkiewicz wywierała presję i była zdecydowanie bardziej skuteczna. Zmęczona Herrig zaatakowała w ostatniej minucie i trafiła potężnym lewym sierpowym, po czym próbowała obalić byłą mistrzynię KSW - jednak bezskutecznie.

Decyzja sędziów była korzystna dla Kowalkiewicz, aczkolwiek kontrowersyjna - Polka wygrała 2-1 (29-28, 29-28, 28-29). Jeden z sędziów najwyraźniej oglądał inny pojedynek. To jej piąte zwycięstwo w UFC.

Po walce triumfatorka zdradziła, że w starciu Joanny Jędrzejczyk z Rose Namajunas kibicuje tej drugiej. Jak się okazało, rzeczywiście Amerykanka wygrała, która ostatnią porażkę zanotowała... właśnie z Kowalkiewicz w lipcu 2016 r.

po

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje