KSW 43. Parnasse idzie po pas, Zawada udusił Michalskiego

W pierwszych pięciu walkach gali KSW 43 nie zabrakło emocji. We wrocławskiej Hali Stulecia swoje walki wygrali m.in. Norman Parke, Antun Racić i Salahadine Parnasse. Dramatyczny przebieg miało starcie Michała Michalskiego z Dawidem Zawadą, które zakończyło się zwycięstwem Niemca przez duszenie zza pleców.

Bardzo dobry pojedynek stoczyli Salahadine Parnasse (10-1-1) i Artur Sowiński (19-9, 2 NC). Przez decyzję sędziów zwyciężył Francuz, który górował nad Polakiem przede wszystkim szybkością i skutecznością. "Kornik” był groźniejszy tylko w 2. rundzie, kiedy udało mu się sprowadzić walkę do parteru. Zaledwie 20-letni Parnasse imponował spokojem i pewnością siebie oraz prezentował efektowne akcje – m.in. kopnięcia obrotowe i ataki kolanem.

Reklama

To jego drugie z rzędu zwycięstwo w federacji KSW i wszystko wskazuje na to, że w kolejnej walce zmierzy się o pas kategorii piórkowej z mistrzem Kleber Koike Erbstem.

Debiutujący w KSW 28-letni Michał Michalski (6-2) dał znakomitą walkę z bardziej doświadczonym Dawidem Zawadą (15-3), ale mimo przewagi w pierwszej i drugiej rundzie ostatecznie przegrał przez duszenie zza pleców w trzecim starciu. Wrocławianin bardzo dobrze walczył w stójce, trafiał częściej i mocniej, a także dwukrotnie przeniósł walkę do parteru.

Niespodziewanie w 3. rundzie Zawada osłabił rywala kolanem na tułów, następnie trafił potężnym ciosem i sprowadził walkę do parteru, gdzie założył duszenie. W drugiej rundzie Niemcowi odjęto punkt z powodu nieustannych problemów z ochraniaczem na szczękę, który w trakcie pojedynku wypadł mu aż siedem razy.

Łukasz Chlewicki (14-7-1) przegrał swoją czwartą walkę z rzędu i prawdopodobnie pożegna się z federacją KSW. Choć ”Sasza” zdecydowanie był słabszy i poległ przez decyzję z Normanem Parke’em (23-6-1, 1 NC) to tradycyjnie pokazał wielkie serce do walki. Polak przede wszystkim starał się skracać dystans i atakował ciosami sierpowymi, ale przez cały pojedynek był o krok za rywalem. Irlandczyk z Północy świetnie wykorzystał swój zasięg – trafiał potężnymi niskimi kopnięciami oraz atakował okolice wątroby przeciwnika. Ponadto Chlewicki w 2. rundzie prawdopodobnie doznał kontuzji nogi, miał problemy z poruszaniem się i rywal świetnie to wykorzystał obalając Polaka i atakując ciosami z góry. W 3. starciu Parke dopełnił dzieła – ponownie sprowadził walkę do parteru i rozbijał Chlewickiego łokciami. Po pojedynku Parke okazał szacunek wojownikowi z Krakowa.

Chorwat Antun Racić (20-8-1) odniósł drugie zwycięstwo pod banderą KSW. Na gali KSW 40 w Dublinie pokonał przez decyzję Pawła Polityłę, a w sobotę we Wrocławiu w ten sam sposób rozprawił się z Kamilem Selwą (10-6). Polak był nieco lepszy tylko w pierwszej rundzie, kiedy wykorzystywał lepszy zasięg i częściej trafiał w stójce. W 2. i 3. starciu Racić obalał przeciwnika i atakował ciosami w parterze. Coraz bardziej zmęczony Selwa nie potrafił uciec z niedogodnej pozycji. Po ostatnim gongu stało się jasne, że zwycięzca może być tylko jeden.

W pojedynku otwierającym galę bardziej doświadczony Maciej Kazieczko (3-1) pokonał 22-letniego Macieja Kalicińskiego (3-0) przez jednogłośną decyzję sędziów. Zawodnik Ankosu Poznań od początku uzyskał przewagę – przede wszystkim punktował niskimi kopnięciami i był skuteczniejszy w akcjach bokserskich. Ozdobą pojedynku był efektowny backfist z trzeciej rundy, którym Kazieczko idealnie trafił w szczękę rywala. Dla poznaniaka był to bardzo udany powrót do klatki KSW i ważne zwycięstwo, dzięki któremu odbił się po porażce z Gracjanem Szadzińskim.

po

Dowiedz się więcej na temat: MALKOWSKI | KSW

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje