Marcin Różalski wybuchł! "Znowu będę ten zły?"

Marcin Różalski znany jest z bezpośredniości i na konferencji przed galą DSF Kickboxing Challenge 13 kwietnia znowu nie wytrzymał. Wszystko zaczęło się od tego, że jego rywal Jerome Le Banner dostał pytanie o podejście do religii i pytanie o ewentualne promowanie tego pojedynku jako „walka dobra ze złem”.

- Ja się najpierw odezwę. Nie róbmy szamba. Skupmy się na wymiarze sportowym. Dobry i zły, to znaczy, że ja znowu będę ten zły? To jeżeli chcesz zrobić ze mnie złego, to ile w tym roku wpłaciłeś na fundacje charytatywne? Ja na przykład w tym roku wykupiłem osiem koni rzeźnych, które szły na kiełbasy, adoptowałem dwa psy i wpłaciłem 50 tysięcy na fundację. Nie mówię tego w kategorii napinania się, ale przestań p... już o tym złym. Jakie mam podejście do religii? Żadna religia nie istnieje. Dla mnie istnieje przyroda, pomoc potrzebującym i to wszystko. Proszę cię, cofnij to pytanie, bo w tym momencie spowodowałeś moje wielkie wk... - zakończył mocno ekscentryczny „Różal”.

Reklama

Le Banner na pytanie nie odpowiedział, tylko rozluźnił nieco atmosferę, pytając Polaka z uśmiechem: - Czy to jakiś hejter?

Płocczanin również odniósł się do samego pojedynku podkreślając, że obaj wychodzą na ring, bo po prostu chcą i nie oficjalnie wygrana nic nikomu nie daje.

- Zacznijmy od tego, że na tą chwilę spotyka się dwóch 40-letnich zawodników. My możemy już dawno tego nie robić. Jerome ma swoje pasje, hobby, poukładane życie i ja tak samo. Dlaczego to robimy? Bo możemy i chcemy. Obaj urodziliśmy się, żeby to robić. Jego zwycięstwo nade mną i moje nad nim nikomu oficjalnie nic nie daje. My spędzimy po prostu piątkowy wieczór tak jak zostaliśmy do tego stworzeni. Gdybyśmy urodzili się ileś tam set lat temu, to byśmy dawno nie żyli po tylu bitwach ile stoczyliśmy.

Po konferencji płocki barbarzyńca był nieco spokojniejszy. Z dużą sympatią wyrażał się o „Jeronimo”, wspominając o tym, że obaj mają podobne zainteresowania.

- Nadajemy na tych samych falach, bo Jerome też uwielbia psy, sam ma swoją hodowlę, wypuszcza swoją linię karmy dla psów i jest pozytywnym i fajnym typem. Ja odbieram go jako postać legionisty rzymskiego z Asteriksa i Obeliksa – z uśmiechem dodał Różalski, dla którego będzie to 31. starcie w zawodowym kickboksingu.

Fighter poświęcił też kilka zdań swojemu stanowi zdrowia stwierdzając, że po powrocie wyłącznie do treningów kickboksingu nieco udało się odciążyć organizm.

- Ja się nie wyleczyłem. Jestem na tą chwilę poblokowany przez wszelkie medykamenty, środki przeciwbólowe, to co się wstrzykuje w stawy, czyli kwasy hialuronowe, kolageny, komórki macierzyste... To wszystko powoduje, że moje ciało jest zdolne do wysiłku i oszukuję w ten sposób swój organizm. On się psuje dalej, ale nie przeszkadza mi to w żaden sposób. Trenując samą stójkę jest na pewno lżej. Nie odczuwam tych kontuzji, które złapałem jak wszedłem do MMA. Nie ukrywam, że kolana i barki od razu mi poszły. Także plecy zaczęły mi dokuczać.

Pochodzący z Płocka zawodnik wiąże swoją przyszłość z DSF Kickboxing Challenge, ale nie chciałby bić się w swoim rodzinnym mieście.

- Ja bym w ogóle nie chciał walczyć w Płocku z kilku przyczyn. Nie to, że moje ściany mi przeszkadzają, ale czuję presję. Jak powiedziałem, mam 40 lat i teraz traktuję to tylko w kategorii fantastycznej przygody. Poza tym mam jakieś drzazgi, które siedzą i kłują, jeśli chodzi moją współpracę z miastem – powiedział Różalski, który w karierze pięciokrotnie wystąpił w Płocku. Trzy razy na galach Angels of Fire i raz w KSW oraz boksie.

Padło też pytanie o ewentualną ofertę na Narodowej Gali Boksu na Stadionie Narodowym.

- Były wstępne rozmowy, ale tym zajmuje się Artur Ostaszewski (menedżer Różalskiego). Wybraliśmy ofertę z DSF z kilku powodów. Na pewno rywal, czyli Jerome Le Banner. Na pewno sympatia, jaką darzymy się ze Sławkiem (Dubą, prezesem DSF KC), i też oferta finansowa była lepsza – uciął spekulacje kickbokser.

„Różal” zdradził też, że w razie urazu jego, albo Le Bannera jest w odwodzie zastępca, o równie wysokich umiejętnościach i nazwisku co Francuz.

- Jest zawodnik, który w razie czego jest cały czas w sztosie treningowym i nie będzie na pewno z niższej półki, niż Le Banner. Jeżeli ja bym doznał kontuzji, to wtedy ten rezerwowy i Jerome zawalczą ze sobą – zakończył.

DDZ

Dowiedz się więcej na temat: Marcin 'Różal' Różalski | Kickboxing

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje