UFC Fight Night 32: Vitor Belfort pokonał Dana Hendersona

W głównej walce wieczoru "UFC Fight Night 32" w Brazylii spotkały się dwie legendy MMA - Vitor Belfort (24-10) oraz Dan Henderson (29-11). Kibice szykowali się na wielkie grzmoty. I takie były, choć trwały wyjątkowo krótko.

"Hendo" ruszył z animuszem na swojego rywala, jednak ten skontrował go cofając się idealnym lewym podbródkowym. Powalił przeciwnika i od razu rzucił się na niego ciosami z góry, by dokończyć dzieła zniszczenia.

Reklama

Dan jakimś cudem zdołał wydostać się spod tej lawiny i stanąć na nogach, lecz wtedy zainkasował wysokie kopnięcie na szczękę i znów padł. Tym razem sędzia szybko wkroczył do akcji, przerywając tę egzekucję.

Tak oto reprezentant gospodarzy po odprawieniu w tym roku Michaela Bispinga, Luke'a Rockholda i teraz właśnie Hendersona - dodajmy wszystkich bardzo efektownie przed czasem, znów zgłosił swoje aspiracje do tytułu mistrza UFC.

Wcześniej w ciekawej konfrontacji wagi półciężkiej dawny mistrz nieistniejącej już organizacji Strikeforce - Rafael Cavalcante (12-4), brutalnie i równie szybko zdemolował Igora Pokrajaca (25-11). Będąc opartym plecami o klatkę złapał rywala za kark, naciągnął na kolano, potem powtórzył kilka takich wysokich kopnięć kolanem i wywrócił zamroczonego Chorwata. W parterze uderzył jeszcze dwukrotnie prawą ręką, zmuszając Kevina MacDonalda do przerwania wszystkiego i ogłoszenia jego zwycięstwa.

Warto nadmienić o brutalnym nokaucie, jaki Jeremy Stephens (22-9) zafundował Rony'emu Mariano Bezerrze (13-4) wysokim kopnięciem na twarz.

Dowiedz się więcej na temat: MALKOWSKI | Dan Henderson | Vitor Belfort | sporty walki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje