UFC. Jest nowy król wagi lekkiej. Na imię mu Chabib

Zgodnie z planem Chabib Nurmagomiedow (25-0) pokonał Ala Iaquintę (13-3-1) podczas gali UFC 223 i został nowym mistrzem kategorii lekkiej. Jednak dość niespodziewanie Rosjanin wygrał dopiero przez decyzję sędziów po pięciu rundach.

Najpierw rywalem Nurmagomiedowa miał być Tony Ferguson, ale ten w kuriozalny sposób wykluczył się z walki przez kontuzję. Później miał go zastąpić Max Holloway, jednak ostatecznie nie został dopuszczony przez komisję lekarską z uwagi na zbyt drastyczne ścinanie wagi i osłabienie organizmu. Rozpatrywano jeszcze kandydatury Anthony'ego Pettisa i Paula Feldera - pierwszy zażądał większych pieniędzy, a drugi nie otrzymał zgody na walkę o pas z powodu zbyt niskiej pozycji w rankingu UFC. W końcu padło na rywala Feldera - Ala Iaquintę, który w przeszłości wygrał w UFC m.in. z Piotrem Hallmannem i miał na koncie pięć zwycięstw z rzędu.

Reklama

Zdecydowanym faworytem walki był Nurmagomiedow. Eksperci przewidywali, że jeśli Iaquinta będzie groźny, to tylko w pierwszej rundzie, o ile ustrzeli rywala mocnym ciosem. I rzeczywiście, Amerykanin polował na głowę przeciwnika atakując cepami, ale na dwóch próbach się skończyło - Rosjanin z Dagestanu obalił Iaquintę i spokojnie pracował nad jego rozbiciem.

W drugiej rundzie Nurmagomiedow szybko poszedł po nogę przeciwnika. Za pierwszym razem Iaquinta uciekł, ale za drugim był kompletnie bezradny. W końcu Rosjanin dostał się za plecy rywala i próbował założyć duszenie, a gdy się nie udało zaczął zadawać uderzenia. Amerykanin walczył o przetrwanie i dotrwał do trzeciego starcia.

Nurmagomiedow zmienił taktykę, atakował i trafiał lewym prostym, tym samym rozbijając nos oponenta. Jednak Iaquinta nadal stał i próbował się odgryzać. Mało kto przewidział taki scenariusz. Tym bardziej, że w czwartej rundzie prawie nic się nie zmieniło - Chabib przeważał, ale Iaquinta nie odpuszczał.

W ostatnim starciu Amerykanin obronił dwie próby obalenia i sam ruszył do przodu, trafiając ciosami prostymi. Nie zabrakło także wymiany. Wtedy Nurmagomiedow uznał, że nie ma sensu ryzykować i w końcu sprowadził rywala na ziemię.

Wątpliwości odnośnie werdyktu nie było - nowym mistrzem wagi lekkiej został Nurmagomiedow. Tym samym pas, który został odebrany Conorowi McGregorowi w końcu znalazł prawowitego właściciela.

Po walce triumfator poprosił o walkę z żywą legendą UFC Georgesem St. Pierre'em oraz wyśmiał McGregora, który jego zdaniem jest "tchórzem atakującym autobusy", a nie "prawdziwym gangsterem".

po

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje