Wicemistrzyni świata w zapasach Agata Pietrzyk chce zakończyć karierę

Była wicemistrzyni świata w zapasach Agata Pietrzyk zamierza zakończyć karierę. Zawodniczka Suplesu Kraśnik miała problemy ze zdrowiem i nie chce znowu ryzykować poważnego urazu. - Na 80 procent rozstaję się z zapasami - powiedziała.

Pietrzyk nie ukrywa, że na to postanowienie duży wpływ miała poważna kontuzja, jakiej dwukrotnie doznała, ostatnio podczas mistrzostw Europy, jej koleżanka z maty Agnieszki Wieszczek-Kordus.

Reklama

- Kolejna kontuzja dwukrotnie już operowanego kolana mogłaby się dla mnie skończyć nie tylko trwałym pożegnaniem sportu, nawet w jego formie rekreacyjnej, ale nawet poważnym inwalidztwem, uniemożliwiającym normalne życie. Na dziś mogę powiedzieć, że na 80 proc. rozstaję się z zapasami. Ale znając siebie, jest to mydlenie oczu, by zachować twarz i te procenty jeszcze tylko wzrosną. Jeszcze kilka miesięcy temu możliwość powrotu do zapasów określałam pół na pół. Tragedia, która spotkała na mistrzostwach w Tbilisi Agnieszkę Wieszczek-Kordus, gdy po raz drugi zerwała więzadła krzyżowe, dostarczyła mi dodatkowych argumentów na nie - powiedziała medalistka mistrzostw świata (srebro 2009, brąz 2008) i Europy (brąz 2010).

Monika Michalik (WKS Grunwald Poznań) jest najbardziej utytułowaną polską zapaśniczką, a jej klubowa koleżanka Agnieszka Wieszczek-Kordus jedyną medalistką olimpijską w tej dyscyplinie. Ale to właśnie Pietrzyk znalazła się najbliżej światowego prymatu. W MŚ w duńskim Herning wywalczyła w 2009 roku srebrny krążek. Od złota dzieliło ją pół minuty, gdyż do tego momentu prowadziła z Juliją Rotkiewicz z Azerbejdżanu, ale później straciła dwa punkty.

Pietrzyk dwukrotnie, w 2010 i 2012 roku, zerwała więzadła krzyżowe w prawym kolanie i dwukrotnie musiała się poddać ich operacyjnej rekonstrukcji. - Po ubiegłorocznej kontuzji byłam załamana, gdyż uniemożliwiła mi ona ubieganie się o start w igrzyskach w Londynie - podkreśliła.

Zaznacza, że kontuzje i operacje odcisnęły głębokie piętno na jej psychice. - Chociaż już jesienią ubiegłego roku nie miałam kłopotów ze zdrowiem, a kolano doszło do pełnej sprawności, nie mogłam się zdecydować na wznowienie treningów. W głowie zagnieździła się obawa i dręczący strach o moją przyszłość, nie tylko sportową. Zrujnowanie kolana po raz trzeci, to byłby horror. Co z tego, że o zapasach myślę z sentymentem i wielokrotnie jakaś siła wypychała mnie do sali treningowej. Przecież mam dopiero 25 lat, jestem o kilka lat młodsza od Michalik i Wieszczek i mogłabym ubiegać się o olimpijski paszport do Rio do Janeiro. Ale jak tu walczyć i realizować założenia taktyczne, gdy w tyle głowy rodzi się panika, że za chwile kolano znowu +strzeli+? Dlatego postanowiłam pożegnać zapasy - powiedziała z goryczą.

Pietrzyk jest pewna, że Wieszczek-Kordus nie pójdzie w jej ślady. - Bardzo jej współczuję. To ogromny pech doznać tak poważnego urazu na kilka sekund przed zakończeniem walki, którą wygrywała. Podobnie jak ja dwa lata po pierwszej operacji przeszła drugą, a za kilka tygodni czeka ją kolejna. Ale Agnieszka jest bardzo silną osobowością, zapasy stanowią nieodłączną część jej życia i na pewno wróci na matę - jednak tym razem po dłuższej rehabilitacji i w sytuacji, gdy będzie miała absolutną pewność, że kolano jest w idealnym stanie - dodała.

Zawodniczka Suplesu Kraśnik nie wie jeszcze, co będzie robiła po zakończeniu kariery. - Szukam swojego miejsca w życiu i jestem przed wyborem nowej drogi. Trudno będzie całkowicie odciąć się od dyscypliny, która dostarczyła mi tak wiele przyjemnych wrażeń i satysfakcji. Zapewne więc jeszcze wielokrotnie odwiedzę salę treningową, by choć trochę poćwiczyć, a podczas turniejów będę kibicowała moim koleżankom. Muszę poważnie zastanowić się nad podjęciem pracy, a być może nad studiami. Myślę m.in. o pedagogice - zaznaczyła Pietrzyk.

Rozmawiał Andrzej Basiński

Dowiedz się więcej na temat: zapasy | agata pietrzyk | Agnieszka Wieszczek-Kordus

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje