DME w tenisie stołowym - wyścig z czasem Dimitrija Ovtcharova

Niewiele brakowało, aby utytułowany niemiecki tenisista stołowy Dimitrij Ovtcharov... nie zdążył na mecz z Węgrami w drużynowych mistrzostwach Europy w Lizbonie. Powodem było m.in. spóźnienie samolotu z Niemiec.

Ovtcharov, brązowy medalista olimpijski z Londynu i aktualny mistrz kontynentu (oba sukcesy w singlu), z opóźnieniem dołączył do swego zespołu. W ostatnich dniach niemieccy lekarze usunęli mu wszystkie cztery zęby mądrości, dlatego nie mógł zagrać w spotkaniach DME z Austrią (3:1) i Portugalią (3:1). O mały włos zabrakłoby go również w ostatniej potyczce grupowej.

Reklama

"Samolot miał dwugodzinne opóźnienie, dlatego przyjechałem do portugalskiej stolicy w czwartej o godz. 17.45. Długo czekałem na bagaż, a następnie był jeszcze wypadek na drodze. Ostatecznie dotarłem do hali... osiem minut przed meczem" - poinformował Ovtcharov, który wystąpił w pojedynku numer trzy i pokonał Adama Pattantyusa 3:0.

Wcześniej punkty zdobyli Timo Boll i Steffen Mengel, a Niemcy triumfowali 3:0. W ćwierćfinale spotkają się z Francją.

Polscy pingpongiści przegrali wszystkie trzy spotkania grupowe i teraz będą grać z Rumunią o miejsca 9-16. Z kolei reprezentantki Polski wywalczyły komplet punktów (m.in. 3:0 z faworyzowaną Rumunią), a o awans do półfinału zmierzą się w piątkowe popołudnie (początek o godz. 17) z Białorusią.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje