Paweł Fertikowski: Wygrana z wicemistrzem Europy to nie przypadek

22-letni Paweł Fertikowski znalazł się w składzie na majowe mistrzostwa świata w Paryżu. W nominacji pomogło mu zwycięstwo nad wicemistrzem Europy Tan Ruiwu. Polski tenisista stołowy uważa, że takie wygrane nie są przypadkowe.

"Zwycięstwo nad Chorwatem Tan Ruiwu 3:2 z UMMC Jekaterynburg w finale Pucharu ETTU nie było przypadkowe. Chciałbym na tyle podnieść i ustabilizować swoją formę, aby nikt o takich wygranych nie mówił w kategoriach niespodzianki. W niedalekiej przeszłości pokonałem takich solidnych zawodników, jak Niemiec Christian Suess i Francuz Christophe Legout, a niewiele brakowało mi do sukcesu w spotkaniu z Austriakiem Wernerem Schlagerem. Z byłym mistrzem świata nie wykorzystałem dwóch piłek meczowych" - powiedział Fertikowski.

Reklama

Oprócz niego, w kadrze na MŚ (13-19 maja) znaleźli się koledzy klubowi z Dartomu Bogorii Grodzisk Mazowiecki Daniel Górak i Robert Floras oraz grający w zespole beniaminka superligi PKS Kolping Frac Jarosław Wang Zeng Yi.

"Można powiedzieć, że wystąpi "stara Bogoria", bo przecież w tej czwórce w poprzednim sezonie zdobyliśmy mistrzostwo Polski. Z drużyną Wanga spotkamy się w półfinale play off, ale co jakiś czas przyjeżdża on do nas na wspólne treningi. Co więcej, będę grał z "Wandżim" w deblu we francuskiej stolicy. Generalnie jestem miło zaskoczony powołaniem do reprezentacji i mam nadzieję, że wykorzystam tę szansę równie dobrze, jak nieobecność Jiang Tianyia w finale ETTU Cup" - dodał.

Pierwotnie Fertikowski miał nie zagrać w pierwszym meczu finałowym z rosyjskim klubem (2:3; rewanż 26 kwietnia w Jekaterynburgu). Sytuacja zmieniła się, kiedy okazało się, że lider Dartomu Bogorii - Jiang Tianyi musi zostać w Hongkongu i uczestniczyć w Pucharze Azji.

"W rankingu światowym jestem gdzieś bardzo daleko, ale wiem, że on nie odzwierciedla moich umiejętności i potencjału. Na turniejach międzynarodowych potrzebuję więcej luzu i spokoju, a będzie dobrze. To samo w polskiej Superlidze Wschodzący Białystok, w której większość z porażek (bilans 11-5) poniosłem z zawodnikami zagranicznymi. Doskonale wiem, że na tym etapie rozwoju tenisowego wciąż dla mnie najważniejsza jest praca na treningach w każdym aspekcie, a rezultaty są jeszcze sprawą drugorzędną. Choć oczywiście byłoby świetnie osiągnąć drugą-trzecią rundę w MŚ w singlu, deblu z Wangiem oraz mikście z Katarzyną Grzybowską" - stwierdził.

Końcówka sezonu zapowiada się bardzo pracowicie dla Fertikowskiego i jego drużyny. Mecze z Kolpingiem odbędą się 22 kwietnia i 3 maja, a ewentualne trzecie spotkanie (gra się do dwóch zwycięstw) - 6 maja. Nazajutrz ekipa narodowa wyjeżdża do Paryża. A po czempionacie finały superligi.

"Znakomitym pomysłem było sprowadzenie do Bogorii cudzoziemców - He Zhi Wena z Hiszpanii i wspomnianego Jianga, gracza światowej czołówki. Każdy trening z nimi to mnóstwo doświadczeń. Czasem rywalizujemy na punkty, ale górą są nasi koledzy z zagranicy" - zakończył.

Dowiedz się więcej na temat: Bogoria Grodzisk Maz.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje