ATP Stuttgart: Jerzy Janowicz tłumaczy dziwne zachowanie

Jerzy Janowicz wytłumaczył swoje momentami dziwne zachowanie podczas meczu z Andriejem Kuzniecowem w pierwszej rundzie turnieju ATP w Stuttgarcie.

W trakcie drugiego seta pojedynku polski tenisista wykrzykiwał: "kocham burgery", "kocham pączki" i "kocham pizzę margheritę".

Reklama

To nie był koniec. Dyskutował także z sędzią, a za swoje zachowanie został nawet ukarany odebraniem punktu.

Potem okazało się, że zdenerwował się na jedną z kibicek.

Jak tłumaczył nasz tenisista nieopodal kortu znajdowała się budka hamburgerami, a klienci po zakupie udawali się na trybuny. Jedną z nich była Rosjanka, która postawiła na zwycięstwo rodaka i cały czas starała się zdekoncentrować 26-letniego łodzianina.

Janowicz ostatecznie pokonał Kuzniecowa 6:4, 3:6, 6:3, a po zwycięstwie zamieścił na jednym z portali społecznościowych wpis, w który podziękował polskim kibicom za "za mega wsparcie i pomoc w uspokojeniu mega wrednej kobiety z wagi ultra heavy" (pisownia oryginalna).

W drugiej rundzie Janowicz zagra z Grigorem Dymitrowem. Rozstawiony z numerem dwa Bułgar w pierwszej rundzie miał wolny los.

Wtorkowe zwycięstwo było pierwszym dla 26-letniego Polaka w imprezie ATP od lutego. Wówczas dotarł do drugiej rundy w Sofii, w której przegrał z... Dymitrowem (12. ATP). Teraz będzie miał okazję zrewanżować się Bułgarowi.

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Janowicz | ATP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje