Australian Open. Hyeon Chung: Może kiedyś zrobię sobie zdjęcie z Djokoviciem

Na konferencji prasowej po zwycięstwie z Novakiem Djokoviciem sprawca największej niespodzianki 8. dnia Australian Open Hyeon Chung przyznał, że nigdy nie prosił Serba o autograf, choć nie wykluczył, że w przyszłości zrobi sobie z nim zdjęcie.

W poniedziałek Hyeon Chung spotkał się z Novakiem Djokoviciem po raz drugi w karierze. Przed dwoma laty, też w Melbourne, w drodze po szósty tytuł Australian Open serbski tenisista wygrał 6:3, 6:2, 6:4. Zemsta była słodka. W 4. rundzie tegorocznego turnieju to 21-letni Koreańczyk wygrał w trzech setach ze swoim idolem 7:6 (7-4), 7:5, 7:6 (7-3).

Reklama

- Gram w tenisa, tak więc liczę na mecze z Novakiem, Rogerem, Rafaelem. To moi idole. Dlatego cieszyłem się, że mogłem zagrać z Novakiem. Czuję się zaszczycony, że znów go spotkałem. A dziś spełniły się moje marzenia - powiedział rozpromieniony Hyeon Chung.

Kiedy Serb i Koreańczyk zmierzyli się po raz pierwszy, Chung był nawet ciut wyżej w rankingu. - Jestem w tourze dwa-trzy lata, ale miałem mnóstwo kontuzji. Co roku miałem wyjęte dwa-trzy miesiące. W tym roku na razie kontuzje mnie omijają - tłumaczył swoją przemianę.

Hyeon Chung otwarcie przyznał, że Novak Djoković należy do jego idoli, choć nigdy nie poprosił go o autograf czy wspólne zdjęcie. - Staram się go naśladować. Gra bardzo dobrze, więc go podpatruję. Ale jeszcze nie mam jego autografu. Może później. Może kiedyś zrobię sobie z nim zdjęcie. W zeszłym roku zrobiłem sobie zdjęcie z Rafaelem. Tak więc ziarnko do ziarnka (śmiech) - powiedział z uśmiechem pierwszy koreański ćwierćfinalista na wielkim szlemie.

Dowiedz się więcej na temat: Hyeon Chung | australian open

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje