Australian Open. Matka Tennysa Sandgrena przesadziła ze świętowaniem

Sensacyjny ćwierćfinalista Australian Open Tennys Sandgren zdradził, że po jednym z jego zwycięstw matka wylądowała w szpitalu, ponieważ... za bardzo się cieszyła.

W poniedziałek 26-letni Amerykanin, który do turnieju w Melbourne nie wygrał meczu w Wielkim Szlemie, pokonał rozstawionego z piątką Dominica Thiema 6:2, 4:6, 7:6 (7-4), 6:7 (7-9), 6:3 i awansował do ćwierćfinału.

Reklama

Przygotowania do tego meczu miał zaburzone, ponieważ martwił się o swoją matkę, która przypłaciła zdrowiem radość z jednego z jego poprzednich zwycięstw w Australii.

Pani Sandgren nie ma w Melbourne razem z synem. Oglądała mecz w domu z grupą przyjaciół z sąsiedztwa.

- Mam taką żelazną grupę z sąsiedztwa. Oglądają moje ważne mecze. Zbierają się w piwnicy i puszczają mecz na wielkim ekranie. Jest tam też stół do bilarda. No i tak wszyscy skakali z radości, że moja mama wpadła na stół i złamała żebro - opowiadał amerykański tenisista.

- Na szczęście nie miała wstrząśnienia mózgu. Może malutkie. Natomiast złamała żebro - podkreślił.

- Byłem przerażony. Opisywała, że ją boli, a to twarda kobieta. Kazałem jechać jej do szpitala, żeby sprawdzili, czy to żebro nie naciska na płuco czy nerkę. Nie wiem, czy może się tak stać, ale martwiłem się tym. Na szczęście pojechała do szpitala. Teraz leży i odpoczywa - przyznał 26-letni Amerykanin, który w ćwierćfinale spotka się z innym czarnym koniem turnieju Hyeonem Chungiem.

Dowiedz się więcej na temat: Tennys Sandgren | australian open

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje