Australian Open. Rafael Nadal potrzyma wszystkich w niepewności do środy

Najmniej lubiane przez kibiców rozstrzygnięcie miał ćwierćfinał Australian Open pomiędzy Rafaelem Nadalem a Marinem Cziliciem. W decydującym secie Hiszpan skreczował, ale sam jeszcze nie wie, jakiej doznał kontuzji.

Za dalszą grę Hiszpan podziękował w piątym secie, tuż po tym jak Chorwat przełamał go na 2:0. Nadal uznał, że grając na jednej nodze, nie poradzi sobie z grającym na 100 procent rywalem.

Reklama

- Zacząłem coś odczuwać w trzecim secie, ale wtedy jeszcze to mi w niczym nie przeszkadzało. Problemy zaczęły się dopiero w czwartym secie po jednym z dropszotów. Wtedy pomyślałem, że coś się stało, ale nie wiedziałem jeszcze, jak to jest poważne - relacjonował na konferencji prasowej Rafael Nadal.

- W tej chwili trudno jest ocenić, jak poważny jest to uraz. Stało się to niedawno. Tego typu kontuzji nie da się od razu zdiagnozować. Musimy trochę poczekać. W środę przejdę badania, będę miał rezonans magnetyczny i wtedy wszyscy się przekonamy. Nie wiem, co to jest, ale nie biodro - poprosił o cierpliwość.

Szczęście w nieszczęściu, że całe jest kolano Nadala, przez które opóźnił rozpoczęcie nowego sezonu.

- Z kolanem wszystko w porządku. Mój poprzedni mecz trwał 3 godziny i 50 minut. Dziś grałem ponad 3 godziny. Poruszałem się całkiem dobrze. Może gdybym mógł przepracować okres przygotowawczy tak ciężko jak poprzednio, nie złapałbym tej kontuzji. Ale nie miałem wyjścia ze względu na kolano - powiedział tenisista z Majorki.

- Ciężko pracowaliśmy nad tym, żebym był gotowy na ten turniej. I myślę, że to się udało. Doszedłem do ćwierćfinału, tracąc tylko jednego seta - przypomniał ubiegłoroczny finalista.

Dowiedz się więcej na temat: rafael nadal | australian open

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje