Austriacy mają pomysł na pomoc młodym tenisistom

Zdobywanie punktów do rankingu ATP na początku kariery jest niezwykle trudne. Zawodnicy często poza ojczyzną muszą szukać miejsc, aby startować. Teraz władze austriackiego tenisa wychodzą na przeciw temu problemowi. W kraju ma być więcej imprez rangi ATP Challenger.

Aż trudno uwierzyć, ale Austria nie jest organizatorem żadnego challengera od 2011 roku. Wtedy ostatnia edycja odbyła się w Salzburgu. Ten turniej miał jednak krótkie, tenisowe życie. Rozgrywano go tylko przez trzy sezony.

Reklama

Pierwszą edycję wygrał Niemiec Michael Better. Drugą Conor Niland z Irlandii, a ostatnią Francuz Benoit Paire.

Tenis w Austrii jest coraz bardziej popularny, a to za sprawą Dominika Thiema. Finalista tegorocznego Rolanda Garrosa w zeszłym sezonie był nawet czwartym zawodnikiem światowego rankingu.
Co ciekawe, w 2011 roku dostał „dziką kartę” od organizatorów Salzburg Challenger. W pierwszej rundzie jego pogromcą okazał się... Jerzy Janowicz. Thiema kariera rozwinęła się znakomicie, Polak ostatnio pauzuje z powodu kontuzji kolana i bardzo spadł w klasyfikacji ATP.

- Chcemy, aby liczba takich challengerów w naszym kraju była jak największa. To wszystko po to, gdyby młodym zawodnikom dać więcej szans na zdobywanie punktów w mniejszych turniejach – powiedział prezydent austriackiej federacji tenisowej Werner Klausner.

W Polsce w tym sezonie mieliśmy już challenger Sopot Open. We wrześniu czeka nas Pekao Szczecin Open.

Reklama

Reklama

Reklama