Billie Jean King: Margaret Court Arena powinna zmienić nazwę

Kolejna odsłona konfliktu Margaret Court z Billie Jean King o związki jednopłciowe. W przededniu Australian Open była amerykańska tenisistka, na każdym kroku podkreślająca swój homoseksualizm, zaapelowała o zmianę nazwy drugiego co do ważności kortu w kompleksie Melbourne Park.

- Nie miałam z tym problemu aż do jej ostatnich obraźliwych komentarzy na temat mojego środowiska - mówi Billie Jean King, która poczuła się dotknięta niedawnymi wypowiedziami byłej koleżanki z kortu.

Reklama

Kiedy były zawodniczkami, Court i King poszłyby za sobą w ogień. Zresztą Amerykanka była jedną z pierwszych, która wspierała kandydaturę dawnej rywalki na patronkę drugiej co do ważności areny w kompleksie Melbourne Park. - Bardzo byłam za tym - podkreśla Billie Jean King.

Po latach obie panie mocno się jednak poróżniły. Poszło o przekonania. Margaret Court nie toleruje związków jednopłciowych, przekonując, że parę mogą tworzyć jedynie kobieta i mężczyzna. W udzielonym w maju wywiadzie Australijka przekonywała, że nie byłoby homoseksualizmu, gdyby nie było prania mózgów, "co robił z dziećmi Adolf Hitler czy komunizm". Tego dla King było już za wiele.

- Gdyby to były moje czasy, nie zagrałabym na tym korcie - mówi była tenisistka i przedstawicielka środowiska LGBT, która wysunęła pomysł zmiany nazwy drugiej pod względem wielkości areny Australian Open. - Uważam, że ona już na to nie zasługuje - przekonuje.

12-krotna mistrzyni wielkoszlemowa wie, co mówi, bowiem jej imieniem nazwany jest kompleks, na którym rozgrywany jest US Open: Billie Jean King National Tennis Center. - Za każdym razem, kiedy widzę tam moje nazwisko, ledwo mogę oddychać ze względu na odpowiedzialność, która się z tym wiąże - mówi Billie Jean King.

- Jeśli w przyszłości jakiś inny obiekt zostanie nazwany na moją część, chętnie przyjmę na nim Margaret, zielonoświątkowców czy każdego innego. Nie ma znaczenia, czy się z nimi będę zgadzać. Po prostu ich przyjmę - dodaje.

Niezależnie od kontrowersji, które wywołuje ostatnio Margaret Court, nie zanosi się na to, że jedna z głównych aren Australian Open w najbliższym czasie zmieni nazwę.

- Nasze stanowisko się nie zmieniło i jest dość jasne: opinie Margaret są jej opiniami. To nie są opinie naszej organizacji ani naszego sportu - podkreśla dyrektor turnieju Craig Tiley. - My jesteśmy otwarci, różnorodni i równi, czyli wyznajemy te wszystkie wartości, o których mówi Billie Jean. O nazwie decyduje szersze grono niż jedna osoba czy jedna organizacja - ucina.

Na razie nikt z uczestników tegorocznego Australian Open oficjalnie nie zbojkotował gry na Margaret Court Arena.

Dowiedz się więcej na temat: australian open

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje