Borna Corić: Kibice pomogli wygrać mi mecz

W pasjonującym półfinale Pucharu Davisa Chorwaci pokonali u siebie Amerykanów 3:2. Bohaterem meczu w Zadarze był Borna Corić, który w decydującym pojedynku dwa razy przegrywał z Francesem Tiafoe, ale ostatecznie odrobił straty i wygrał 6:7 (0-7), 6:1, 6:7 (11-13), 6:1, 6:3.

W piątek Corić pokonał Steve'a Johnsona, Marin Cilić znalazł sposób na Francesa Tiafoe i Chorwaci już byli w ogródku. Ale po tym jak Amerykanie wygrali debla, w Zadarze zaczęło robić się gorąco. Emocje sięgnęły zenitu, gdy Sam Querrey pokonał Cilicia, wobec czego o losach półfinału musiał zdecydować piąty mecz.

Reklama

Mimo ogromnego ciśnienia zaledwie 21-letni Borna Corić stanął na wysokości zadania i pokonał Tiafoe po pięciosetowym boju, którego losy zmieniały się jak w kalejdoskopie.

- To najbardziej wyjątkowy dzień w moim życiu - powiedział bez namysłu Borna Corić. - Stadion pękał w szwach. Kibice bez wątpienia byli częścią tego meczu. Byli bardzo głośni. Wygrali mecz razem ze mną. To ja grałem, ale gdyby ich nie było, przegrałbym w czterech setach - podkreślił chorwacki bohater.

W finale Pucharu Davisa Chorwaci zmierzą się z obrońcami tytułu Francuzami, którzy również w stosunku 3:2 rozprawili się z Hiszpanami.

Dowiedz się więcej na temat: Borna Corić | puchar davisa

Reklama

Reklama

Reklama