Byli triumfatorzy wygrywają w Houston

Trio byłych triumfatorów turnieju ATP w Houston zameldowało się w czwartek w ćwierćfinale. Najwyżej rozstawiony, mistrz z 2013 roku, John Isner wygrał ósmy kolejny mecz, pokonując Szwajcara Henriego Laaksonena 6:4, 6:2 w zaledwie 65 minut.

Dziewiąty w rankingu ATP Isner złapał wiatr w żagle po swoim historycznym triumfie w turnieju ATP Masters 1000 w Miami. W spotkaniu z Laaksonenem amerykański olbrzym po swoim pierwszym serwisie wygrał aż 93 proc. wymian.

Reklama

W meczu o półfinał 32-latek zmierzy się z obrońcą tytułu i swoim rodakiem Steve’m Johnsonem, który w rywalizacji z Francisem Tiafoe obronił sześć z siedmiu break pointów, by wygrać 6:3, 6:4. Johnson zanotował 12 asów, przełamując podanie młodszego rodaka trzykrotnie. Dla 28-latka z Kalifornii to drugi ćwierćfinał w 2018 roku. Przygodę z imprezą w Delray Beach zakończył na półfinale.

- Dziś było bardzo wietrznie. Ten mecz mógł zakończyć się różnie. W takich sytuacjach nie można pozwolić, by czynniki zewnętrzne wpłynęły na grę. Mi się to udało, szczególnie w drugim secie – podkreślił Johnson.

Trzecim triumfatorem, który znalazł się w najlepszej ósemce jest Jack Sock. Mistrz turnieju rozgrywanego na czerwonej cegle sprzed trzech lat w czwartej rundzie pokonał 6:4, 6:4 Argentyńczyka Horacio Zeballosa. Początkowo Amerykanin nie potrafił wykorzystać aż dziewięciu break pointów, ale i tak ostatecznie zdołał przełamać rywala dwukrotnie.

- Przy break pointach Horacio popisywał się znakomitymi uderzeniami i serwisami. Czułem jednak, że gram dobrze. Wciąż byłem agresywny, szukałem forhendów i to przyniosło skutek – stwierdził Sock, którego rywalem w spotkaniu o półfinał będzie rodak Taylor Fritz.

Dowiedz się więcej na temat: John Isner

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje