Jaka przyszłość Jerzego Janowicza? Kapitan reprezentacji wyciąga rękę

- Dla Jurka drzwi zawsze będą otwarte - podkreśla kapitan reprezentacji Polski Radosław Szymanik. Tylko czy Jerzy Janowicz będzie miał jeszcze kiedy przez nie przejść?

Jeśli o Janowiczu nic nie słychać, to znaczy, że nie jest dobrze... Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem Szymanika, który jest w stałym kontakcie z tenisistą z Łodzi. Od niedawnego lidera reprezentacji Polski od listopada kapitan pewnie słyszy mniej więcej to samo. Jak napisał na Twitterze komentator Eurosportu Marek Furjan: "lewe kolano - naderwany przyczep rzepki i wciąż utrzymuje się silny stan zapalny, prawe - pęknięta chrząstka, która cały czas się goi".

Nie ma dwóch nóg

Reklama

Problemy z kolanami czy w ogóle kontuzje to od przez całą karierę przekleństwo Janowicza. Od czasu pamiętnego sukcesu w paryskiej hali Bercy (finał ATP World Tour Masters 1000 w 2012 roku) łodzianin rozegrał bez przeszkód w zasadzie tylko jeden sezon. W 2013 roku doszedł do półfinału na Wimbledonie, pukając do bram top 10 rankingu. Teraz broni się przed wypadnięciem z top 200. Choć broni się to pojęcie na wyrost, bowiem od pół roku po prostu nie gra.

"Plan był taki, żebym wrócił na Roland Garros, ale raczej nie dam rady. Jak wróci zdrowie, to wróci gierka. W aktualnym stanie nie mam dwóch nóg" - przekazał niedawno za pośrednictwem Instagrama.

Janowicz miał wzloty i upadki, jednak kiedy tylko mógł, grał dla reprezentacji. Ale gdy na skutek różnych zawirowań (głównie organizacyjnych) "Biało-Czerwoni" zaczęli spadać na łeb, na szyję, Janowiczowi odeszła ochota na grę w narodowych barwach. - Poprzedni zarząd Polskiego Związku Tenisowego zniweczył cały nasz trud. Już nigdy nie zagram w reprezentacji - argumentował w czasie zeszłorocznego Rolanda Garrosa. Dziwił się temu między innymi nasz deblista Marcin Matkowski. - Gra się dla reprezentacji, nie dla związku - kontrował "Matka".

Na ostrzu noża

Janowicz postawił jednak sprawę na ostrzu noża. - Jurek jest bardzo emocjonalny i często szybciej mówi, niż da się zrozumieć pewne rzeczy. Jednego dnia mówi, że nie gra, drugiego dnia mówi, że gra. Ma taką formę protestu. Ja bym postąpił inaczej, ale to jego decyzja i jego kariera - komentował Radosław Szymanik, któremu jednak zależy na jak najlepszych relacjach z buntownikiem.

Od deklaracji Janowicza wkrótce minie rok. W Polskim Związku Tenisowym zmieniły się władze. Czy to oznacza, że i Janowicz może zmienić zdanie?

Szymanik ma taką nadzieję, bo we wrześniu Polaków czeka trudny wyjazd do Rumunii. - Z nim w składzie mielibyśmy więcej zębów. Chętnie bym go widział w kadrze. Drzwi są zawsze otwarte, ale po pierwsze musi być zdrowy, a potem... - zawiesza głos Szymanik, bowiem potem zawodnik musi się jeszcze porozumieć z zarządem PZT w sprawie wynagrodzenia za grę w koszulce z orzełkiem na piersi. A Janowicz zna swoją wartość i nie jest łatwym negocjatorem. - Ja nie negocjuję z zawodnikami, jedynie dostaję informację, kto jest w gotowości - rozkłada ręce kapitan kapitan.

Bez niedawnej pierwszej rakiety "Biało-Czerwoni" rozegrali już pięć meczów w Pucharze Davisa. W poprzedni weekend pokonali pewnie Zimbabwe w Sopocie. Czyli bez "Jerzyka" jest życie, co nie znaczy, że by się nie przydał.

Robi się klimat

Wygląda na to, że robi się klimat do powrotu Janowicza do kadry. - Było bardzo blisko, żeby był już z nami w Sopocie, żeby pomóc drużynie, być przy niej - uchylił rąbka tajemnicy kapitan reprezentacji.

Pod nieobecność  Janowicza pierwsze skrzypce w reprezentacji grają Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz oraz niezawodni debliści Łukasz Kubot i Marcin Matkowski. Wyjąwszy numer 1 w rankingu debla Kubota czołowi polscy tenisiści nie odgrywają na razie ważnych ról w światowym tenisie, ale są na każde zawołanie kapitana. Pierwsze rakiety Hiszpanii, Szwajcarii, Serbii czy do niedawna Wielkiej Brytanii - kolejno Rafael Nadal, Roger Federer, Novak Djoković i Andy Murray - nie zawsze znajdują czas na grę w reprezentacji.

- A ja mam to szczęście, że większość naszych najlepszych graczy jest zawsze gotowa. To jest ewenement na skalę światową. Od wielu, wielu lat grają najlepsi. Czy to jest Grupa Światowa, czy nie, ci zawodnicy są z nami - dziękuje Radosław Szymanik.

Do kolejnego meczu reprezentacji Polski w Pucharze Davisa pięć miesięcy.

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Janowicz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama