Karol Stopa: Bez resetu

Dziwnie wyglądała rywalizacja w drugiej połowie sezonu 2017, zwłaszcza pomiędzy wrześniem a listopadem. Lawina kontuzji, operacji, w konsekwencji wielomiesięcznych przerw, jakie musieli brać gracze czołówki, odcisnęła ślad na wynikach wielu imprez - pisze w swym felietonie tenisowy komentator Eurosportu Karol Stopa.

Sami zainteresowani i ich kibice nie kryli rozczarowania, a jednocześnie żyli nadzieją radykalnej poprawy tej sytuacji w nowym roku. Dziś, kiedy odliczamy ostatnie godziny do pierwszych piłek w turniejach ATP i WTA 2018, wiadomo na sto procent, że tuż po Sylwestrze nie wszystko w profesjonalnych rozgrywkach wróci na stare tory. Ci wielcy nieobecni, jak się okazuje, wcale nie są jeszcze gotowi, aby już za moment znowu wyjść na kort. Przynajmniej kilka ważnych postaci ma wciąż problemy ze zdrowiem.

Reklama

Głośno zrobiło się najpierw o trójce, która zrezygnowała z pokazówki w Abu Dhabi. Do szejków nie pojechał lider rankingu - Rafael Nadal. Zabrakło tam również Stana Wawrinki i Milosa Raonica. Na zastępców wybrani zostali: Roberto Bautista Agut, Kevin Anderson oraz Andriej Rubliow. Hiszpańskie media jeszcze przed świętami sygnalizowały, że tenisista z Majorki ma w dalszym ciągu kłopoty z kolanem. Odwołał serię treningów z Portugalczykiem Joao Sousą, wybrał się do Barcelony na dodatkowe konsultacje lekarskie, a generalnie, zamiast ćwiczyć, jednak odpoczywał. Oficjalnie na razie ani słowa o tym, że zagrożony jest jego start w Australian Open, lecz ta zmiana planów treningowych na ostatniej prostej musi niepokoić. Tym bardziej, że Hiszpan zrezygnował już także z pierwszego turnieju punktowanego, w Brisbane.

Jeśli chodzi o Szwajcara to po operacji kolana wciąż nie czuje się on gotowy do gry na punkty. Jak sam podkreśla po przerwie jeszcze czegoś takiego na zajęciach nie próbował. Z kolei Kanadyjczyk po kontuzji i operacji nadgarstka narzeka w ostatnich tygodniach na łydkę, która od jakiegoś czasu też zaczęła mu przeszkadzać.



W Abdu Dhabi niespodziewanie nie wystąpił też Novak Djokovic. Podobno zagrożony jest również jego start w Doha. W nieprzyjemny sposób dał o sobie znać kontuzjowany łokieć i w obozie Serba zrobiło się gorąco. Jakby tego było mało kulejący Andy Murray był w stanie zagrać w piątek tylko treningowego seta więc o główną premię Mubadala World Tennis Championship walczą ostatecznie dwaj rezerwowi. 

Wiadomo, że Szkot opóźnił swą podróż na Antypody, a jego obecność w Brisbane jest mało prawdopodobna. Brytyjskie tabloidy spekulują, że Szkot wciąż ma problem z uzyskaniem normalnej sprawności, nie operowane biodro jest w stanie fatalnym, a nad występem w Melbourne wisi spory znak zapytania. Słynny Pat Cash w oparciu o własne smutne doświadczenia twierdzi, że to czego teraz próbuje Andy jest kompletnie pozbawione sensu. Bo bez operacji i rekonwalescencji brytyjska rakieta nr 1 funduje sobie w najbliższych miesiącach katorgę.

Na liście znanych, którzy się wycofali z pierwszych imprez sezonu 2018 jest również Kei Nishikori. Po operacji nadgarstka uznał, że potrzebuje jednak znacznie więcej czasu na dojście do zdrowia i formy. To był powód, dla którego nastąpiła jego rezygnacja z występu w Brisbane, gdzie Japończyk zaczynał ostatnio każdy kolejny sezon. W turnieju pań Queensland Tennis Center nie odwiedzi w tym roku także aktualna mistrzyni US Open, Sloane Stephens. Jako powód Amerykanka podała problemy z kolanem. Jak dodamy wspomnianą absencję Nadala i zapewne Murray'a to robi się tak smutno, że nawet kangurom łzawią oczy. 

Stolicę Kataru na pewno ominie Joe-Wilfried Tsonga. Francuski zwycięzca turnieju sprzed 5 lat narzeka na nadgarstek i do punktowanych występów na razie mu nie śpieszno. Do Auckland nie jedzie Wiktoria Azarenka, mimo że dostała dziką kartę do imprezy. W przypadku Białorusinki chodzi o sądowe rozstrzygnięcie opieki nad dzieckiem, nie o problemy ze zdrowiem.

Na krajowym podwórku też, niestety, smutne wieści. Po zabiegu korygującym wzrok i po operacji kolana Jerzy Janowicz planował wylot do Australii zaraz na początku stycznia. Dziś wiadomo, że zdobywanie cennych punktów do rankingu Polak będzie musiał odłożyć w czasie. Zdaniem samego łodzianina, przynajmniej do lutego. Nasz najlepszy tenisista w kolejny sezon wkracza nie w pełni sprawny i na razie jako widz, a nie aktywny uczestnik rozgrywek. 

Nadzieja w tym, że może teraz Janowicz będzie miał już z górki, jeśli wyremontowany organizm przestanie mu tak często odmawiać posłuszeństwa. Na razie konsekwencje są takie, że w turnieju singlowym Australian Open 2018 nie ma chwilowo żadnego reprezentanta Polski. O awans w trudnych eliminacjach walczyć mają Kamil Majchrzak oraz Hubert Hurkacz.

W zawodowym cyklu tenisistów i tenisistek powstała obecnie sytuacja, do jakiej pasuje określenie "problemów ze zdrowiem ciąg dalszy". U progu nowego roku skłonni jesteśmy raczej wymazywać z pamięci to, co się wcześniej stało i o czym prawie zapomnieliśmy. A tu tymczasem, w miejsce spodziewanego resetu, przykra niespodzianka. Człowiek, jak widać, nie jest komputerem, zatem po naciśnięciu klawisza raczej nie startuje od nowa i z czystym kontem. 

Na dodatek, gdy szwankuje przygotowanie fizyczne ma coraz mniejszą ochotę, aby podejmować ryzyko. Był w profesjonalnym tenisie czas, gdy występy z niezaleczonymi kontuzjami, czy nie w pełni zdrowia zdarzały się wręcz nagminnie. Po latach smutnych doświadczeń i po tym, jak każdy lekarz z zaplecza rozgrywek wciąż przypominał, aby unikać podobnych praktyk, wydaje się, że zawodowcy z rakietami stali się dużo bardziej rozważni. Zwłaszcza starsi, ci syci już sławy i pieniędzy, nie muszą się teraz niepotrzebnie spieszyć na korty czy ryzykować stanem swego zdrowia.

Z jednej strony zatrważa nas dziś ta długa lista wycofań albo rezygnacji już na starcie rozgrywek. Z drugiej, mimo wszystko, można tam dostrzec jakieś pozytywy. Wśród ludzi z tenisowej czołówki powoli modne stało się jednak szanowanie własnego zdrowia i większy minimalizm, jeśli idzie o starty. Wprawdzie niektórzy odkrywają prawdę na ten temat dopiero pod koniec kariery i po paru ciężkich przejściach, niemniej wielu łapie w końcu stosowne proporcje. I zamiast chochlą zaczyna jeść mniejszą łyżeczką.

Karol Stopa


Dowiedz się więcej na temat: Novak Djokovic | roger federer

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje