Kvitova nie powtórzyła scenariusza sprzed trzech lat

Petrze Kvitovej udało się uniknąć powtórki scenariusza z 2011 roku, gdy po triumfie w Wimbledonie odpadła w 1. rundzie kolejnego turnieju wielkoszlemowego - US Open. Czeszka wygrała we wtorek mecz otwarcia w Nowym Jorku, tracąc przy tym tylko jednego gema.

Rozstawiona z numerem trzecim Kvitova nie miała żadnych problemów z pokonaniem we wtorek Francuzki Kristiny Mladenovic 6:1, 6:0.

Reklama

- Byłam bardzo podekscytowana tym spotkaniem, bo mecz otwarcia w imprezie Wielkiego Szlema, i to na korcie centralnym, nigdy nie jest łatwy - zaznaczyła.

Czeszka wspomniała również o tradycyjnie przeszkadzającym zawodnikom na Arthur Ashe Stadium wietrze.

- Jak weszłam, to pomyślałam: "Jezu, ale wieje, jakby bez tego nie było wystarczająco trudno". Ale warunki były takie same dla nas obu. Grałam to, co sobie założyłam - oceniła.

Triumfatorka tegorocznej edycji wielkoszlemowych zmagań w Londynie podkreśliła, że dużo dały jej poprzedzające udział w US Open starty. Tuż przed początkiem tej imprezy wygrała zawody w New Haven.

- Pomogło mi to złapać odpowiedni rytm i odzyskać formę po Wimbledonie - dodała.

Najlepszym osiągnięciem Kvitovej w US Open jest 1/8 finału, do której dotarła w 2009 roku i trzy lata później. Jej kolejną rywalką będzie rodaczka i imienniczka Petra Cetkovska.

Znacznie trudniej awans do drugiej rundy przyszedł finalistce dwóch poprzednich edycji Wiktorii Azarence. Grająca z numerem 16. Białorusinka, która w tym roku często pauzowała z powodu przewlekłych problemów zdrowotnych, pokonała Japonkę Misaki Doi 6:7 (3-7), 6:4, 6:1. W następnej fazie rywalizacji zmierzy się z Amerykanką Christiną McHale.

Dowiedz się więcej na temat: Petra Kvitova | Wiktoria Azarenka | us open

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama