Lendl nie będzie jednak trenerem Berdycha

Jeden z najlepszych tenisistów w historii Ivan Lendl nie będzie jednak trenerem siódmego w rankingu ATP Tomasza Berdycha - poinformował o tym czeski zawodnik na portalu społecznościowym. "Ivan chciałby mi pomagać, ale przyznał, że nie ma czasu" - napisał.

- Przykro mi, że nie mogę poświęcić Tomaszowi tyle czasu, by efektywnie pomóc w rozwoju jego kariery - powiedział na konferencji prasowej Lendl, który być może będzie udzielał Berdychowi pewnych wskazówek i porad.

Reklama

Obydwaj panowie po długiej rozmowie, która co prawda nie zakończyła się po myśli młodszego Czecha, wyszli na kort praskiej Sparty i odbyli godzinny trening. Celem Berdycha, który największy sukces osiągnął w 2010 roku, gdy wystąpił w finale Wimbledonu, jest zwycięstwo w turnieju Wielkiego Szlema.

W marcu Lendl rozstał się po dwóch latach współpracy z Andym Murrayem. Pod jego wodzą Szkot wygrał US Open i został pierwszym od 77 lat brytyjskim triumfatorem Wimbledonu w singlu, wywalczył też złoty medal olimpijski w Londynie.

54-letni Lendl, urodzony w Ostrawie, to były lider światowego rankingu, który w dorobku ma m.in. trzykrotne zwycięstwa w Rolandzie Garrosie (1984, 1986, 1987) i US Open (1985, 1986, 1987) oraz dwa triumfy w Australian Open (1989, 1990).

Legendy tenisa chętnie współpracują z obecnymi czołowymi zawodnikami świata: Niemiec Boris Becker pomaga Serbowi Novakovi Djokoviciovi, Szwed Stefan Edberg - Szwajcarowi Rogerowi Federerowi, Amerykanin Michael Chang - Japończykowi Keiowi Nishikoriemu, a Chorwat Goran Ivaniszević - rodakowi Marinowi Cziliciowi, który wygrał w tym roku US Open.

Dowiedz się więcej na temat: Tomas Berdych | Ivan Lendl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje