Lleyton Hewitt znów na korcie!

Pierwszy mecz od półtora roku rozegrał Lleyton Hewitt. W 1. rundzie turnieju gry podwójnej w Brisbane ulubieniec kibiców z całego świata i partnerujący mu Jordan Thompson przegrali z Grigorem Dymitrowem i Ryanem Harrisonem 3:6, 6:1, 5-10.

36-letni Australijczyk, który praktycznie zakończył karierę po Australian Open 2016, na kilka tygodni wrócił do zawodowego touru, by w pożegnalnym występie w Melbourne w tym roku wspomóc serdecznego kolegę Sama Grotha.

Reklama

W ramach przygotowań do happy slama, jak nazywany jest Australian Open, Hewitt razem z innym Australijczykiem Jordanem Thompsonem przyjął dziką kartę do turnieju w Brisbane. Przez ostatnie dwa lata mecze Hewitta można policzyć na palcach jednej ręki. Po zakończeniu kariery byłemu numerowi jeden zdarzyło się na przykład jednorazowo wystąpić w reprezentacji Australii w Pucharze Davisa, której zresztą jest kapitanem.

We wtorek po dłuższej przerwie Hewitt ponownie zaprezentował się przed publicznością i znów oklaskiwały go tłumy. Kibicom na wypełnionym po brzegi korcie centralnym w Queensland Tennis Centre do pełni szczęścia zabrakło jedynie zwycięstwa swojego ulubieńca. Hewitta i Thompsona pokonali Dymitrow na spółkę z innym reprezentantem gospodarzy. 36-letni Hewitt nie sprawiał wrażenia zardzewiałego, kilka razy nawiązał do swoich najlepszych lat, a mimo porażki uśmiech nie schodził z jego twarzy.

W ćwierćfinale rywalami Grigora Dimitrowa i Ryana Harrisona będą kolejni Australijczycy Nick Kyrgios i Matt Reid. Następna i tym razem chyba już ostatnia okazja do obejrzenia Hewitta w akcji - w Australian Open.

Dowiedz się więcej na temat: Lleyton Hewitt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje