Magdalena Fręch: W drugim secie wzięłam się w garść

Magdalena Fręch po przegranym pierwszym secie, ruszyła ostro do przodu i w kolejnych dwóch partiach była wyraźnie lepsza od Słowaczki Rebecci Sramkovej (4:6, 6:2, 6:3), dzięki czemu awansowała do turnieju głównego Rolanada Garrosa. - Na początku drugiego seta nie miałam już nic do stracenia - powiedziała łodzianka.

- Zaczęłam mecz niemrawo. Nie wywierałam na rywalce żadnej presji. Słowaczka atakowała, a ja się tylko broniłam i nie byłam w stanie jej zagrozić. W drugim secie zaczęłam odnajdywać swoją grę i pojedynek zaczął układać się na moją korzyść. Niestety przy drugiej piłce setowej mecz przerwał deszcz – relacjonowała przebieg spotkania Fręch.

Reklama

- To był ciężki moment. Nie wiadomo ile będę musiała czekać, bo jak już się jest w tym gazie, to chciałoby się dokończyć. Cieszę się, że wróciłam na kort skoncentrowana i szybko odskoczyłam w trzecim secie. Później to już była wojna nerwów. Jestem dumna, że to wytrzymałam - stwierdziła 20-latka.

- Na początku drugiego seta nie miałam już nic do stracenia. Musiałam zacząć grać odważnie, żeby zepchnąć Rebeccę do defensywy. Chciałam, aby w końcu zaczęła robić błędy a punkty przechodziły na moją korzyść. Gdy zaczęło to przynosić efekt, kontynuowałam swoją grę – powiedziała tenisistka.

Dla Fręch to był drugi awans w karierze do turnieju głównego. Wcześniej Polsce udało się przebrnąć przez eliminacje w Australii. - Dopiero w tym roku zaczęła grać w turniejach wielkoszlemowych i drugi raz z rzędu jestem w drabince głównej, więc niezmiernie się cieszę z przejścia eliminacji - mówi tenisistka.

- W drugim secie wzięłam się w garść i zaczęłam uderzać nieważne co. Ważne dla mnie było tylko to, aby wchodzić cały czas do przodu i zacząć ją atakować. To przyniosło rezultat. Później starałam się to utrzymać - dodała Polka

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Fręch

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama