Marin Cilić: Marzę o wygranej w Wimbledonie

Marin Cilić jest najlepszym chorwackim tenisistą, który zagra z Polską w Pucharze Davisa (6-8 kwietnia). W karierze wygrał 11 turniejów, w tym pięć halowych, ale żadnego wielkoszlemowego. Marzy o triumfie w Wimbledonie, tak jak jego trener Goran Ivanisević.

Biorąc pod uwagę miejsca rankingowe, Chorwacja byłaby faworytem meczu w Warszawie, ale w składzie brakuje Ivo Karlovica i Ivana Dodiga.

Reklama

Marin Cilić: Dlatego występ w hali Torwar to dla nas prawdziwe wyzwanie. Przyjechaliśmy do Polski bardzo młodym składem. 17-letni Borna Coric, który podobnie jak ja zagra w singlu, w poprzednim sezonie był debiutantem, zaś po raz pierwszy w Pucharze Davisa zaprezentuje się 22-letni Marin Draganja (w parze z 20-letnim Mate Pavicem).

W tej sytuacji największy ciężar odpowiedzialności spoczywa na pana barkach.

- Wiem o tym i jestem gotowy do realizacji zadania. W tym sezonie wygrałem turnieje w Zagrzebiu i Delray Beach, byłem w finale w Rotterdamie. Ustabilizowałem formę na wysokim poziomie i mam nadzieję, że chorwaccy kibice znów będą zadowoleni.

To najlepszy początek sezonu w pana karierze?

- Kilka lat temu miałem 17 wygranych i dwie porażki, teraz od zawodów w Zagrzebiu odniosłem 17 zwycięstw i poniosłem tylko trzy porażki. Czuję się znakomicie. Mimo niepowodzenia w Indian Wells, byłem bardzo zadowolony ze swojej gry m.in. przeciwko Serbowi Novakowi Djokovicowi. Mam mnóstwo motywacji, aby być jeszcze lepszym w kolejnych turniejach. Jestem w stanie wygrywać z najlepszymi na świecie.

Pan już był w tej czołówce, nawet na 9. miejscu w rankingu ATP. Obecnie to "tylko" trzecia dziesiątka.

- Stopniowo przesuwam się na liście światowej, w połowie roku chcę być znów w dziesiątce, a wówczas postawię sobie kolejny cel. Myślę, że stać mnie na sukcesy również w Wielkim Szlemie. Marzę zwłaszcza o triumfie w moim ulubionym Wimbledonie. Kiedyś w Londynie zwyciężył mój trener i przyjaciel Goran Ivanisević, więc chciałbym pójść w jego ślady.

Wimbledon dopiero za kilka miesięcy, a tymczasem w akcji zobaczą pana polscy fani tenisa.

- Mówi się o nas, że zwycięstwo w każdym meczu to nasz obowiązek i tak faktycznie jest. Za każdym razem celem jest wygrana, choć w Polsce to nie będzie łatwe. Gospodarze mają strasznie mocną ekipę. Ale co zrobić, muszę pokonać obu swych rywali, abyśmy mieli szansę na triumf i awans do barażów o grę w elicie Davisa.

Jednym z nich będzie Jerzy Janowicz, lider biało-czerwonych, który jednak ostatnio przegrywa mecz za meczem.

- Może i pierwsze miesiące tego roku nie są najlepsze w jego wykonaniu, ale to zawsze bardzo niewygodny rywal. Szczególnie świetnie prezentuje się w hali. Poza tym jest wielu tenisistów, którzy bardzo motywują się na Puchar Davisa. Do tego Janowicz, jako lider zespołu, będzie miał dodatkowe wsparcie publiczności.

Szybka nawierzchnia na Torwarze panu odpowiada?

- Już w poniedziałek na niej trenowałem, jest dość szybka, piłka nisko się odbija. Mam czas na przyzwyczajenie się do warunków. Jestem dobrej myśli.

Rozmawiał Radosław Gielo

Dowiedz się więcej na temat: puchar davisa | Marin Cilić

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje