Nao Hibino koszmarem numer jeden Eugenie Bouchard

Trzecią porażkę z Nao Hibino w ciągu miesiąca poniosła Eugenie Bouchard. Tym razem w 1. rundzie w Taszkencie Japonka wygrała pewnie 6:3, 6:3.

Czarny sen Kanadyjki rozpoczął się w połowie sierpnia, kiedy panie rywalizowały w ćwierćfinale turnieju ITF na ojczystej ziemi Bouchard w Vancouver. Tensistka z Kanady przegrała wówczas 6:3, 1:6, 3:6, co i tak okazało się wynikiem ponad stan. W dwóch kolejnych meczach z reprezentantką Japonii nie była już w stanie urwać choćby seta.

Reklama

W Taszkencie tak jak przed dwoma tygodniami w Hiroszimie Nao Hibino rozstrzygnęła sprawę w dwóch setach, choć jeszcze efektowniej, bo straciła w sumie tylko sześć gemów.

- To mój trzeci mecz z Bouchard w tym roku i trzeci wygrany. Pomyślałam sobie, że skoro to moje szczęśliwe miejsce, mogę z nią wygrać również tutaj - komentowała Nao Hibino w wywiadzie na gorąco.

Start w Taszkencie Nao Hibino potraktowała bardzo poważnie, bowiem przyjechała do stolicy Uzbekistanu już w środę, miała więc dużo czasu, by na mecz z Genie Bouchard przygotować optymalną formę.

W kolejnym meczu japońska tenisistka zmierzy się z Anną Karoliną Schmiedlovą, która na otwarcie Tashkent Open bez problemów pokonała kwalifikantkę z Serbii Dejanę Radanović 6:3, 6:0.

Dowiedz się więcej na temat: Eugenie Bouchard | Nao Hibino

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje