Pekao Szczecin Open – trzech Polaków przeszło eliminacje

Błażej Koniusz, Marcin Gawron i Mateusz Kowalczyk zwycięsko przeszli trzy rundy eliminacji singla do challengera ATP - Pekao Szczecin Open (z pulą nagród 106 500 euro), który rozpoczął się w poniedziałek. Dołączyli do Kamila Majchrzaka, Grzegorza Panfila i Rafała Teurera, trzech polskich tenisistów startujących z „dzikimi kartami”.

Dopiero po raz drugi w 22-letniej historii szczecińskiej imprezy w turnieju głównym wystąpi sześciu Polaków. Poprzednio taka sytuacja miała miejsce w 2012 roku. Wtedy najlepiej z nich wypadł Jerzy Janowicz osiągając ćwierćfinał.

Reklama

W tegorocznej edycji spore nadzieje organizatorzy wiążą z występem utalentowanego Kamila Majchrzaka, który ostatni sezon rywalizuje jeszcze wśród juniorów. 18-latek objęty od kilku lat programem szkoleniowym Siemens Team Polska we wrześniu zdobył złoty medal Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Nankinie.

Majchrzak w ostatnich miesiącach skoczył ponad 500 miejsc w "dorosłym" rankingu ATP World Tour - jest teraz 576. na świecie. We wtorek popołudniu spotka się z Chorwatem Antonio Veicem, 226. w klasyfikacji tenisistów.

Start w Szczecinie zawodnik z Piotrkowa Trybunalskiego rozpoczął już w poniedziałek po południu od występu w deblu razem z Janem Zielińskim, również 18-latkiem. Posiadacze "dzikiej karty" w pierwszej rundzie wygrali z Holendrem Wesleyem Koolhofem i Włochem Alessandro Mottim 6:4, 7:5

Oprócz Majchrzaka z przepustki przyznawanej przez organizatorów skorzystał też inny młody gracz, pochodzący ze Szczecina - Teurer. 17-latek spotka się we wtorek z Francuzem Mathiasem Bourgue. Pecha za to w losowaniu drabinki miał natomiast Panfil, bowiem trafił od razu na jedną z największych gwiazd tegorocznego turnieju pochodzącego z Jamajki Niemca Dustina Browna, rozstawionego z numerem dwa.

Szczęścia brakło również Koniuszowi, który w pierwszej rundzie spotka się z nieoczekiwanym triumfatorem poprzedniej edycji Aleksandrem Niedowiesowem z Ukrainy (nr 3.), od tego roku grającym z paszportem Kazachstanu.

- Wracam do tenisa po raz kolejny po poważnej kontuzji i cieszę się z każdego wygranego meczu. Gram tu dopiero po raz drugi, a pierwszy w turnieju głównym, tym bardziej cieszę się z przejścia eliminacji. Nie zastanawiam się jakie mam tu szanse, bo i tak przecież każdy z zawodników w drabince ma dużo wyższy ranking ode mnie - uważa 26-letni Koniusz, zajmujący 520. pozycję na świecie.

W poniedziałek jako pierwszy awansował do turnieju z eliminacji, po wygranej z Nowozelandczykiem Artemem Sitakiem 6:3, 6:4.

Godzinę później w jego ślady poszedł Gawron, który pokonał w trzeciej rundzie kwalifikacji Fina Micka Kontinena 6:3, 6:4. On również może mówić o pechu, bowiem teraz na jego drodze stanie - już we wtorek o godzinie 11.00 - turniejowa "czwórka", czyli Hiszpan Albert Montanes.

Jako trzeci do głównej drabinki wszedł Mateusz Kowalczyk, który okazał się lepszy od Niemca Bastiana Wagnera 6:4, 6:1 i teraz czeka go pojedynek z Czechem Adamem Pavlaskiem.

Nie powiodło się natomiast w trzeciej rundzie eliminacji Maciejowi Smole, który przegrał z Rosjaninem Philippem Dawidienką 1:6, 1:6, który nie ma doświadczenia w rywalizacji w turniejach juniorskich.

- Mój ojciec od razu postanowił rzucić mnie na głęboką wodę i zamiast grać z rówieśnikami, właściwie już jako nastolatek, musiałem walczyć z o wiele starszymi zawodnikami. Na początku dostawałem od wszystkich lanie, ale to mnie wiele nauczyło i mam nadzieję, że te doświadczenia mocno zaprocentują w przyszłości - powiedział Dawidienko, bratanek znanego rosyjskiego tenisisty Nikołaja, który w listopadzie 2006 roku był trzeci na świecie.

Wieczorem występ w deblu rozpoczną Polacy startujący z "dziką kartą" Andriej Kapaś i Koniusz. Ich rywalami będzie brytyjska para rozstawiona z czwórką Ken Skupski i Neal Skupski.

Ze Szczecina Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: tenis | ATP World Tour | Pekao Szczecin Open

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy