Polacy przeciwko rewolucji w Pucharze Davisa

Puchar Davisa, czyli najstarsza drużynowa rywalizacja na świecie, przechodzi zmiany. Część pomysłów już wprowadzono w życie, ale prawdziwa rewolucja jest szykowana na następny rok. Zamiast starego systemu rozgrywek 18 najlepszych na świecie ekip powalczy w 10-dniowym turnieju. - Mam nadzieję, że tak nie będzie, bo wtedy całe rozgrywki stracą sens - twierdzi kapitan Polaków Radosław Szymanik.

Marzec, 2016 rok. Historyczna chwila dla polskiego tenisa. "Biało-Czerwoni" po raz pierwszy walczą w Grupie Światowej. Przegrywają niestety w Gdańsku z Argentyną. Po kolejnych kilku porażkach nie dość, że wypadają z elity, to jeszcze spadają do tenisowej trzeciej ligi.

Kilka miesięcy temu następuje małe przełamanie. Po trudnym meczu pokonujemy na wyjeździe Słowenię. W tym roku dokładamy zwycięstwo nad Zimbabwe. We wrześniu czeka nas wyjazd do Rumunii. Wygrana da nam awans do drugiej ligi.

Pierwsze zmiany za nami

Reklama

W międzyczasie międzynarodowa federacja wprowadza zmiany w rozgrywkach. Tylko w Grupie Światowej (16 najlepszych drużyn) walczy się na starych zasadach. Mecze odbywają się od piątku do niedzieli, każdy do trzech wygranych setów. Na niższych szczeblach spotkania skrócono do dwóch wygranych partii, a cały mecz do dwóch dni. Już na nowych zasadach pokonujemy Słowenię i Zimbabwe.

To jednak na razie małe zmiany, bo w przyszłym roku władze szykują prawdziwą reformę Pucharu Davisa. W listopadzie 2019 roku ma odbyć się pierwszy 10-dniowy turniej reprezentacji z udziałem 18 najlepszych drużyn. Zorganizowany zostanie prawdopodobnie w Azji. Założenie jest takie, by wzięli w nim udział wszyscy najlepsi tenisiści na świecie (a przynajmniej większość z nich). Mecze będą jednodniowe i mają się składać z dwóch singli i debla. Ma to zachęcić tych najlepszych do startu, bowiem gwiazdy często odpuszczają te rozgrywki, tłumacząc się napiętym terminarzem turniejowym. Jeśli tak się stanie, Polakom będzie dużo trudniej dostać się do elity.

- Nie można zmieniać tradycji. Nowa formuła jest bez sensu. Mam nadzieję, że nie dojdzie do skutku - twierdzi singlista Kamil Majchrzak, który, pod nieobecność Jerzego Janowicza i Huberta Hurkacza, był naszym liderem w starciu z Zimbabwe. Po raz pierwszy w życiu zdobył dwa punkty w jednym spotkaniu w kadrze.

To zburzy tradycję

Jeszcze bardziej negatywnie nastawiony jest kapitan "Biało-Czerwonych". - Uważam, że to wielki błąd, który burzy tradycję. To tak jakby ktoś nagle powiedział, że będziemy od tego roku grać na Wimbledonie na kortach twardych, a nie na trawie. Zmiany są potrzebne, ale nie można zmieniać całych rozgrywek. Trzeba to robić z głową. Nie zgadzam się z tym, co się dzieje. Nie kupuję opowieści o wielkich pieniądzach i wielkiej otoczce. Władze uważają, że dzięki temu ściągną w jedno miejsce największe gwiazdy, a nie mają pewności, że one się pojawią. Stawiam, że nie. Rafael Nadal czy Roger Federer chętnie grają przed własną publicznością, a nie gdzieś przykładowo w Singapurze - mówi Radosław Szymanik.

Wtrącił się też czołowy tenisowy dziennikarz, twórca książki „Jestem Isia”, Artur St. Rolak. - Puchar Davisa ma być świętem w danym kraju. Przyciągać na trybuny tłumy kibiców. W Sopocie np. wszystkie bilety zostały wyprzedane. Kibice chcą oglądać swoich pupili u siebie w domu. To jest magia tych rozgrywek, a nie jeden 10-dniowy turniej.

- Fajnie, że teraz gramy dwa, a nie trzy dni. Błędem jest tylko to, że nie występujemy w piątek i sobotę. Przecież niedziela byłaby wolna i tenisiści mogliby spokojnie mieć dzień odpoczynku przed kolejnymi turniejami. Marcin Matkowski prosto z Sopotu pojechał do Marrakeszu na korty ziemne, a więc zmienia nawierzchnię. Będzie musiał się przyzwyczaić. Z kolei Kamil Majchrzak poleciał do Azji. Czasu na aklimatyzację mieli niewiele. Ten dzień przerwy by się przydał. Róbmy zmiany, ale z głową - apeluje Szymanik.

Na razie reformy nie zostały przeprowadzone, a sporo federacji jest przeciwko. Nowy pomysł jest mocno krytykowany m.in. w Australii, Francji i Belgii oraz Czechach. O tym, czy dojdzie do rewolucji, zadecydują delegaci podczas sierpniowego kongresu ITF w Orlando. Potrzebne jest 2/3 głosów. Polacy mają nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek. Wizja wielkich pieniądzy nie możesz przecież przyćmić budowanej latami tradycji.

Piotr Kaszubski

Dowiedz się więcej na temat: puchar davisa | Radosław Szymanik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje