Polska - Chorwacja w Pucharze Davisa: porażka Przysiężnego na początek

Michał Przysiężny przegrał 1:6, 4:6, 4:6 z Marinem Ciliciem na otwarcie meczu tenisistów Polski i Chorwacji w drugiej rundzie Grupy I Euro-afrykańskiej Pucharu Davisa. Stawką spotkania na warszawskim Torwarze jest występ we wrześniowym barażu o elitę. "Biało-czerwoni" rok temu dotarli właśnie do tego etapu zmagań.

Pierwszy set nie miał historii. 26. w rankingu ATP Cilić pewnym serwisem "ustawiał" sobie trochę zagubionego Przysiężnego i po 26. minutach wygrał partię 6:1.

Reklama

Drugą odsłonę Polak zaczął od wygrania gema, ale Chorwat szybko odrobił straty. Przysiężny znów wyszedł na prowadzenie dzięki dwóm bardzo dobrym serwisom. Nasz zawodnik przeplatał niezłe akcje prostymi błędami i miał szansę na przełamanie, ale Chorwat w ważnym momencie zaserwował asa, a potem wyrównał na 2:2.

Zawodnicy zgodnie wygrywali własne podania do stanu 4:4. Wtedy Cilić przełamał Przysiężnego, a po chwili cieszył się z wygrania drugiej partii.

W trzecim secie Przysiężny, prowadząc 3:2, zmarnował okazję na przełamanie Cilicia. Podobnie jak w drugiej partii wszystko rozstrzygnęło się w dziewiątym gemie. Choć Polak prowadził 40:0, dał się przełamać, a za moment przegrał seta.

Michał Przysiężny nie miał wesołej miny po meczu. - Za bardzo denerwowałem się na korcie - mówił.

Ten rok nie jest udany dla zawodnika numer dwa polskiej kadry. Przysiężny przegrywa z kim popadnie i szczerze mówiąc ciężko było się spodziewać, że w meczu ze sklasyfikowanym w trzeciej dziesiątce rankingu ATP Chorwatem będzie inaczej. Styl, w jakim Polak przegrał zaskoczył jednak nawet jego. -To nie był dobry mecz w moim wykonaniu. Przez cały tydzień na treningach grało mi się super. Dziś byłem spięty, brakowało mi luzu i nie uderzałem piłki tak mocno jak powinienem. Przez to nie trafiałem w to miejsce kortu, które chciałem. Byłem chyba za bardzo zdenerwowany. Nie mam za dużo zwycięstw w tym roku. Pewność siebie nie jest na wysokim poziomie. Na treningach jest mi łatwiej, kiedy wchodzę na kort, gra mi się dużo ciężej - przyznał zrezygnowany Przysiężny.

"Ołówek" podkreśla, że nie był w stanie zneutralizować najsilniejszych stron rywala. - Dobrze serwował, miał świetny return. Na treningach z Jurkiem miałem wiele asów, on jest mniej regularny na returnie. Miałem więcej punktów za darmo, a tutaj praktycznie każda piłka wracała. Za bardzo wdałem się w gierkę w przebijanie. Bałem się zepsuć zagrania. Wymiany trwały, a ja wszystko przegrywałem - dodał.

Przysiężny nie ma czasu na rozpamiętywanie swojej porażki. W niedzielę zagra w ostatnim, piątym spotkaniu z Borną Coriciem. - Muszę się szybko pozbierać. Teraz idę na kort obejrzeć jego spotkanie z Janowiczem, bo nie nigdy wcześniej nie widziałem go w grze. Czeka mnie też długa rozmowa z Jurkiem, bo dam mu dużo wskazówek, jak gra Cilić - zakończył sklasyfikowany na 73. miejsce w rankingu ATP Michał Przysiężny.

Autor: Krzysztof Oliwa

Polska - Chorwacja 0:1

piątek

Michał Przysiężny - Marin Cilić 1:6, 4:6, 4:6

Jerzy Janowicz - Borna Corić

sobota (godz. 16)

Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski - Marin Draganja, Mate Pavić

niedziela (godz. 12)

Jerzy Janowicz - Marin Cilić

Michał Przysiężny - Borna Corić

Dowiedz się więcej na temat: Michał Przysiężny | Marin Cilić | puchar davisa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje